If you don’t transform – you die

To nieco prowokacyjne stwierdzenie jest przyczynkiem do moich rozważań o coachingu.

Refleksja jest sensowna, bo odkrywam, że sam coaching jest procesem dla wielu, tak naprawdę, nieznanym i wiele osób ma o nim, z różnych powodów, fałszywą lub niepełną wiedzę.

Jest to rozważanie bardzo subiektywne i wynikające z moich wieloletnich doświadczeń i obserwacji.

Skąd w Polsce bierze się zamieszanie. Myślę, że z tzw life coachingu, czyli coachingu życiowego, który bardzo często wkracza w obszar terapii, bezpośredniego wpływu różnych szkół osobistej zmiany np. NLP, jak i wymądrzania samych coachów i klientów.

Jednak najpierw parę słów o coachingu tak jak go pojmuje.

Coaching, to w najbardziej eleganckiej formie osiąganie nowych rezultatów: osobistych, zawodowych i biznesowych. Planowanych i nieplanowanych – bo ukrytych w Twoim potencjale.

Coaching to wykraczanie poza dotychczasowe ramy, stwarzanie nowej wizji i nowej tożsamości siebie i organizacji.

Coaching to rozwój osobisty i organizacyjny wspierający wydajność i relacje.

Coaching to też niekończący się proces. Ciągła transformacja osób i zespołów pozwalający kreować nową rzeczywistość i przyszłość tak, by niemożliwe stało się możliwym. Coaching powinien trwać jeden rok tak żeby osadzić na stałe zmiany, które rodzą zmiany– nazwijmy to transformacją systemową.

Coaching to, po odkryciu marzeń i misji (przeznaczenia), stworzeniu jakby nieosiągalnej wizji przyszłości i działanie zgodnie strategią pojęcia określanego słowem sukces.

Coaching jest kompilacją umiejętności zawodowych coacha, co absolutnie nie idzie w parze z ilością ukończonych kursów czy też przynależnością do organizacji zrzeszających coachów.

Coaching może być zarówno negatywny jak i pozytywny, i oba mogą prowadzić do wzrostu.

Coaching polega na specyficznej rozmowie nastawionej na cel klienta i umiejętnym zadawaniu pytań przez coacha, w taki sposób, byś osiągnął zmianę i doszedł do tego sam. To najczęściej jest poziom zmiany na poziomie przekonań, bo właśnie przekonania determinują i stwarzają w wielu obszarach Ciebie.

Coaching dotykać powinien tylko pewnej określonej sfery życia zawodowego i osobistego wyłączając poziomy rozwoju duchowego (chyba, że coach jest prawdziwym nauczycielem duchowym), uzdrawiania, leczenia, i terapii. Coachowie, którzy zapuszczają się w te obszary niestety nie wiedzą co czynią. Skutki bywają opłakane zarówno dla klienta jak i dla coacha. Moja dzisiejsza wiedza podpowiada mi, że dotyczy to również niedoświadczonych terapeutów.

To biznes zrodził coaching! Nie odwrotnie i choć w końcu nie ma to żadnego znaczenia co było pierwsze jajko czy kura, life coaching jest tak samo potrzebny jak i coaching biznesowy. Powiem więcej, że coaching życiowy wzbogacił i wzbogaca coaching biznesowy, i odwrotnie.

Coaching był od zawsze, tylko tak się nie nazywał. W pewnej chwili, kiedy w głowach założycieli rodziła się jego istota, kiedy wszystko sensownie sobie poukładali, zastanowili się jak teraz to sprzedać, a żeby coś sprzedać to trzeba temu czemuś nadać nazwę i tak zrodził się coaching, który dalej już pod tą nazwą transformuje i rozwija jako samodzielna dyscyplina.

Podobnie zresztą zrodziło się NLP i inne szkoły i metody transformacji. Najczęściej metoda jest realizacją siebie jej autora i w tym sensie nie jest idealnie do powtórzenia. Mam na myśli, że nawet gdy się nauczysz jakiejś metody to i tak będziesz to robił po swojemu, i w tym sensie jest to już Twoja metoda.

To jakie coach zastosuje narzędzia jest całkowicie bez znaczenia. Najczęściej coach stosuje narzędzia swojej szkoły i te, które odpowiadają jego wyczuciem najlepiej w określonej sytuacji coachingowej. Chodzi o to żeby klient osiągał zamierzone rezultaty, a te żeby były zgodne z jego misją życia lub jak wolisz przeznaczeniem.

Każdy potrzebuje coacha! Każdy kto chce przekraczać i zmieniać siebie, i świat, a dokładając tezę, że życie ( w tym ciele) jest jedno, z czym się pewnie zgodzisz, a podział na życie zawodowe i osobiste jest sztuczny, to ludzie chcą, po prostu, rozwoju Siebie. Oczywiście rozwój siebie będzie oznaczał dla każdego coś innego. Dlatego też w różnym czasie Twojego rozwoju spotykał będziesz właściwych coachów.

Każdy jest coachem! Tak właśnie jest. Różnica między zawodowstwem i amatorstwem wynika z tego, ze zawodowiec bierze za to pieniądze i inni chętnie mu za to płacą, i powinien mieć w związku z tym znacznie większą wiedzę potwierdzoną umiejętnościami, zdolnościami i predyspozycjami. Nie zawsze tak się dzieje. Często amatorzy są doskonałymi coachami, a zawodowcy, odwrotnie. Dobry coach wywołuje transformacje a jego status nie ma znaczenia..

Coach spełnia różne role! Przewodnika i opiekuna, przyjaciela i kolegi, nauczyciela i ucznia, mistrza i stażysty, mentora, lustra, budzącego ze snu, wyzwalającego i transformującego zmianę.

Coach potrzebuje umieć słyszeć, jak i sam być uczniem. Kogo zapytasz? Tego, co jest jego nauczycielem.

Coach nie może dokonać zmiany, której nie chcesz! Niemniej może powstrzymać przed niekorzystną zmianą.

Coraz więcej osób uczy się coachingu. Coraz więcej osób doświadcza coachingu. Coraz więcej osób czyta o coachingu. Tak rodzi się też rynek coachingu, którego produktem jest grupa zawodowa o nazwie coach.

W biznesie mamy dwa rodzaje coachów. Coach wewnętrzny (lider) i coach zewnętrzny (trener – freelancer)

Coach wewnętrzny to najczęściej Twój przełożony, manager, szef, wyjątkowy pracodawca. Nauczyciel uczący zawodu, wprowadzający do zawodu i firmy. Opiekun i partner. Dostawca i wyzwoliciel inspiracji. W tym właśnie znaczeniu coaching istniał od zawsze. Coach wewnętrzny jest z tej samej organizacji co Ty.

Coach zewnętrzny to właśnie ktoś taki jak coach AMH Coaching.( www.andrzejhanisz.pl , www.amhcoaching.pl) Freelancer spoglądający na Ciebie, Twoją firmę, Twoja karierę z zewnątrz, byś mógł zobaczyć to czego jeszcze nie widzisz. Wyzwolić prawdziwą zmianę. To też nauczyciel coachingu.

Wracając do postawionej wcześniej tezy, że life coaching o tyle wzbogacił co i namieszał. Dlaczego? Ponieważ jest bardziej popularny. Jest znacznie więcej szkoleń dotyczących rozwoju osobistego, terapii, NLP. W Internecie promowana jest niezliczona ilość kursów, metod i narzędzi zmiany, które same w sobie mogą być ok., jednak samo przyswojenie materiału i parodniowa praktyka mistrza nie czyni. Właśnie po takim przygotowaniu są najczęściej coachowie, a metoda pracy i nauki coachingu z kursu na kurs czyni w głowie adepta coachingu coraz większy bałagan.

Istnieją też szkoły coachingu. Pewnie jak to w życiu jedne są dobre inne takie sobie. Szkoły wypuszczają absolwentów, ale pytanie czy kończąc taki kurs możesz być dobrym coachem?

Oglądałem w telewizji wypowiedź bardzo zacnego starszego i bardzo, bardzo znanego człowieka i lekarza. Stwierdził, że lekarz po studiach, choć czuje się lekarzem – ma tożsamość lekarza, tak naprawdę nie jest żadnym lekarzem. Lata praktyki uświadamiają mu dopiero ogrom niewiedzy. Lata praktyki uczą też pokory. Trzeba wielu, wielu lat wzrostu zawodowego i ludzkiego poprzez praktykę, wyrzeczenia, świadomy trud, zaangażowanie, wręcz cierpienie, by móc śmiało powiedzieć Jestem lekarzem.

Sądzę, że to samo dotyczy każdego zawodu związanego z pracą z ludźmi: psychologów, terapeutów, duchownych, lekarzy czy też dobrych coachów ale i, a może przede wszystkim, pracodawców, przedsiębiorców, nauczycieli, liderów, przywódców. Oni też są coachami.

Jakość Człowiecza, takie sformułowanie do mnie przyszło, na określenie behawioralnych cech determinujących nas ludzi.

I skoro Twoja Jakość Człowiecza jest wysoka i ciągle wzrasta to ona wyznacza poziom Twojego coachingu. Staje się wyznacznikiem Twojej jakości i klasy.

Life coaching dotyczy bezpośrednio osoby i praca w tych obszarach jest sporym wyzwaniem i odpowiedzialnością. Coachowi może wydawać się, że pomaga. Klient może tak samo czuć a jednak rezultaty mogą być przeciwne. Czy coach, wielopoziomowo, może ujrzeć prawdziwe skutki swoich działań w chwili coachingu? Jest to dane tylko nielicznym.

Na podstawowym poziomie coaching życiowy jest łatwy w porównaniu z coachingiem biznesowym i być może dlatego wiele początkujących adeptów coachingu zachwyca się możliwością szybkiej pomocy i błyskawicznej zmiany, błyskawicznej transformacji. Jednak kiedy wiesz więcej to nie jest to takie oczywiste. Kiedy coach widzi potencjalne zagrożenia a czasami więzy ludzkiego przeznaczenia ,to może albo zrezygnować z danego coachingu albo wręcz zrezygnować z zawodu lub przetransformować jego jakość.

W coachingu biznesowym chodzi o uzyskanie wymiernych i mierzalnych rezultatów. W coachingu życiowym miara jest bardziej umowna. Jak wspomniałem życie w tym ciele jest jedno. Dobry coach powinien więc posiadać umiejętności obydwu obszarów i mieć intuicje kiedy, i jak je stosować. Musi też być zgoda i chęć, najlepiej nieodparta chęć klienta na sam proces zmiany.

Dobry coach to coach transformacyjny, wykraczający poza te dwa obszary i świadomie unikający definicyjnego podziału. Po prostu jego coaching jest na jak najwyższym poziomie. Dobry coaching zadziwia nie tylko Ciebie ale i coacha.

Dobry coach używa wyłącznie języka klienta, bez nomenklaturowych fajerwerków i do tego ucząc klienta co dla niego dane jego słowa i zdania znaczą.

Coach transformacyjny przekracza wspólnie z klientem Horyzont Zdarzeń i tym też może stać się coaching. Czego Tobie życzę. Przekraczaj siebie w dobrym towarzystwie. Towarzystwie transformujących Coachów.

Andrzej Mariusz Hanisz

Przypisy:
1. If you don’t transform – you die. Jeśli się nie przemieniasz, umierasz.
2. Nie wiedzą co czynią – słynne słowa Jezusa Chrystusa
3. Horyzont Zdarzeń – termin wprowadzony przez Nassima Harameina

Czy warto pisać książki? Porada Biznesowa

Napisał do mnie partner i konsultant AMH Coaching www.amhcoaching.pl Mariusz Maksymilian Jasionowski bardzo ciekawą analizę, którą zamieszczam dla refleksji. Możesz ją potraktować jako bezpłatną Poradą Biznesową, a jeżeli chcesz indywidualnej porady tylko dla Twojego biznesu to zajrzyj na www.amhcoaching.pl/b_poradybiz.html , by dowiedzieć się więcej.

Rynek książek w Polsce jest szacowany na 2mld złotych (ale rynek ogólny bez podręczników to w 2007 wynosił tylko 1,35mld) W zeszłym roku zostało wydanych 28 tysięcy książek.

Jeśli podzieli się nawet te 2 miliardy na 28 tysięcy to średnia wielkość sprzedaży wyjdzie 71 tysięcy złotych .Pomijam w tym wyliczeniu sprzedaż tytułów już obecnych na rynku!!!

Średnio autor dostaje 15% ceny półkowej, czyli jeden autor średnio zarobi 10 tysięcy złotych – minus podatek!!!

Patrząc na zasadę 80/20 to 5600 tytułów zgarnie 240 milionów dając średnio autorowi 42 tysiące złotych minus podatek.

Idąc głębiej z zasadą 80/20 jakieś 1000 tytułów będzie hitami, które dadzą średnio po 200 tysięcy dla autora.

Pozostałe 22 400 tytułów da autorowi fenomenalny średni zysk 60mln/22400= 2670zł minus 19% podatku :)

Widać, więc żeby zarobić sensownie należy znaleźć się w 20% lepiej sprzedawanych książek. Teraz należałoby przeanalizować co ludzie najczęściej kupują? – Harry Potter, kryminały, harlequiny itp :)

Jest jeszcze rynek ebooków?

Średni zysk z 1 egzemplarza dla autora to 1,5zł!!!

Rynek jak widać jest płyciutki (Rocznie na teraz jest sprzedawanych około 50tys sztuk ebooków) i dopóki nie rozruszają go duzi jak empik.pl, który do tej pory ich nie sprzedaje, choć się przymierza, to masz już obraz ebookowego biznesu.

Miłego czytania :)

max

Dodam, miłego pisania i skoro już wiesz, że na pisaniu nie zarobisz, to może za Twoim pisaniem stoi inna wartość. Na przykład chęć bycia znanym, podziwianym i szanowanym, a może wielbionym i czczonym?

Oczami wyobraźni widzisz scenę i siebie jak rozdajesz autografy. Jesteś przecież Autorem. Liczysz się w branży. Właśnie napisałeś książkę więc Jesteś ekspertem. Jesteś autorytetem. To też jest droga i to dość powszechna.

Tylko droga do czego? Na pewno do wymądrzenia, że użyję kolokwializmu Gurdżijewa.

A może jednak masz coś istotnego do przekazania światu? Jeżeli tak, to warto pisać bez względu na zyski i bez względu na wszystko. Tylko zanim napiszesz czy nie warto zadać sobie pytanie, czy to jest prawdą? Skąd wiem, że to jest prawda? Na jakim poziomie jest to prawda? Dla Kogo piszę i po co? Ot takie, zwyczajne, dylematy autora.

Wówczas, nie zadajesz sobie pytania czy ludzie to kupią? Przecież nie chodzi o zysk. Prawda? Tylko, właściwie o co, bo sam już nie wiem?

A jeśli chodzi jednak o kasę to zobacz jak to robi np Joe Vitale, ale wówczas nie zadawaj sobie trudnych pytań.

Dżuan Falun

Mam takie przekonanie, albo inaczej – tak podpowiada mi intuicja, albo inaczej – tak to czuję, że Dżuan Falun Mistrza Li Hongży to właściwa i może jedyna na dzisiaj droga rozwoju duchowego człowieka.

Filozofia wywodzi się z buddyzmu ale sądzę nie będzie w przeszkodzie z twoimi wierzeniami, poglądami i przynależnością religijną.

To książka dla bardzo odważnych i do tego zdeterminowanych, i do tego zaangażowanych tutaj – kultywujących.

Cóż nie będzie łatwo bo jak powiedział znajomy lekarz ze Szwecji – życie to wyzwanie.

Dżuan Falun i ostatnie odkrycia Nassima Harameina to niezwykły fundament i nowy paradygmat zdarzeń. Twoich, moich, naszych czy tego chcemy czy też nie.

To tyle w pigułce. Po prostu musiałem o tych dwóch gościach powiedzieć. A jest jeszcze trzeci, ten od Opowieści Belzebuba dla wnuka, mister Georgij Iwanowicz Gurdżijew.

Albo pozostańmy nieświadomi siebie i swoich prawdziwych możliwości. Czasami po prostu, tak jest łatwiej.

Marzena czyli niezwykłość zwykłego

Piszę, kiedy muszę. Teraz, widać muszę.

Powoli podchodziłem do kasy, wybranej, jak w toto lotka, na chybił trafił. Czemu akurat do tej? Hmm.

Wiem, żeby doświadczyć. Przeżyć niezwykłość, zwykłego. Zwykłej, kasowej czynności, czynionej niezwykle. Poczułem misterium sprzedaży. Sprzedaży, bez sprzedaży.

Twórcy, generalnie kretyńskich sprzedażowych formułek, jakimi codziennie witają nas kasjerki marketów, pracownicy banków itd., byliby zdziwieni, co można zrobić z ich tak zwaną ścieżką sprzedaży.

Zobaczyliby wyżyny swoich kompetencji, najprawdopodobniej dla nich samych, niedostępne.

Usłyszałem dzień dobry, i to nie było dzień dobry, to było dobro.
Zobaczyłem uśmiech i to nie był uśmiech, ona była uśmiechem.

Miała na imię Marzena.

Nie znam Marzeny, ale wiem kim Jest Marzena.

Trzy Tulipany

Tradycyjnie już, właściwie jak zawsze, siedzieliśmy  u  Zdzisława w restauracji.

Jest niedziela, grono męskie, chwila  tuż po bieganiu i kąpieli w jeziorze.

Opowiada  kolega, posłuchaj.

Kupiłem żonie Trzy Tulipany. Zauważyła, że po raz pierwszy w życiu.

Hmmm, ale przecież wcześniej  już kupowałem. Wiecie, było miło i w ogóle.

Po jakimś czasie, jakoś tak samo z siebie, miło być przestało.

Tulipany zwiędły.

Po trzech dniach, kiedy już prawie chciałem je wyrzucić, znowu zaczęło być miło.

Tulipany odżyły.

I na tym kończy się opowieść kolegi i moja opowieść dla Ciebie.

Wnioski wyciągnij sam.

A, jeszcze coś. Widziałeś Awatara?

AMH COACHING

Dawno, dawno temu w umysłach dwóch ludzi, całkiem niezależnie zrodziła się pewna idea.

Ruszyła w drogę, bez nazywania siebie,  krążyła, szepcząc i zapraszając – proszę, oto jestem. JESTEM.

Była bardzo, bardzo stara. Stara jak świat, niemniej wciąż ewoluowała i w takim sensie była bardzo młoda.

Zauważyliśmy i odczuliśmy jej istnienie. Być może stało się to wynikiem wielu lat pracy i nauki, obserwacji, samo-rozwoju, przemyśleń, uświadomień.

Idea połączyła  nas we wspólnym przedsięwzięciu budowania dobrego, i oto jest:

WOLNA, NOWATORSKA, ZAWODOWA I OTWARTA
Koncepcja, Szkoła, Metoda COACHINGU
AMH
racjonalnej i skutecznej zmiany,

BYŚ OSIĄGNĄŁ TO CZEGO POTRZEBUJESZ I TO CO JEST TOBIE POTRZEBNE.

AMH powstało i powstaje przy współpracy niezwykłych ludzi, których zjednoczyła pasja, niezależna filozofia oraz wspólny cel, a intuicyjna metodologia stała się kamieniem węgielnym koncepcji.

Współpracujemy z niezależnymi świadomymi osobami, zwykłymi-niezwykłymi ludźmi, które same przeszły  proces AMH i mogą służyć Tobie…

… w odnalezieniu Twojej  własnej drogi rozwoju

…w rozumieniu Twojej nieomylnej intuicji

…w pokonywaniu Twoich trudności

…w dążeniu do Twojego celu

…w Twoim biznesie

…w Twojej karierze

…w Twoim życiu

…Ty

Tylko Ty, bo nikt nie może być lepszy w byciu Tobą.

Zapraszamy, byś został Prezesem Zarządu Własnego Losu z AMH COACHING

O czym Ciebie informują:
Andrzej Mariusz Hanisz i Bartłomiej Guzik

P.s.
Być może czegoś Tobie teraz brakuje. Czujesz pewien niedosyt. Chcesz odkryć tajemnicę, poznać sekret  czym naprawdę jest idea, koncepcja, szkoła i metoda?  Jak może zmienić Twoje życie, Twoją, karierę, Twój biznes? Jeżeli tak, to więcej już wkrótce na www.amhcoaching.pl.

Czym naprawdę jest Twoje działanie?

Napisał do mnie Mariusz Maksymilian Jasionowski.

Jest pszczoła i pszczoła zbiera nektar.

Całe życie to jest jej główne zajęcie i zapewne myśli, że to jej cel życia, że to zbieranie nektaru jest największą wartością jaką daje światu!

…ale okazuje się, że to co daje światu, a o czym absolutnie nie wie, to zapylanie kwiatów.

W przełożeniu tego na człowiek, to zbieranie nektaru to jest to, co wszyscy robią w swoich życiach i myślą, że to jest piękne, wielkie, wspaniałe i wręcz pełne geniuszu itd.

A czym jest ludzkie działanie, o którym nie mamy pojęcia, że ma miejsce podczas naszego zbierania nektaru?

Tak to zostawię. Jako otwarte pytanie do Ciebie i do siebie, i jeszcze a propos działania. Niżej działania jakie Mariusz może podjąć dla Ciebie, żeby zwiększyć efektywność twoich działań, jeśli chcesz:

ULEPSZYĆ
produkt
usługę
firmę

MIEĆ POMYSŁ NA
zredukowanie kosztów
zwiększenie efektywności/sprzedaży/zysków
nowy biznes
(wyjątkowy marketing)

POMÓC/wesprzeć podczas
start up nowego biznesu
sprzedaży biznesu
wprowadzaniu zmian

to Mariusz czeka na Ciebie. Jeżeli czujesz, że to jest to, to jest to na co czekałeś, to napisz do mnie lub do Mariusza, adres znajdziesz pod  www.1000000.com.pl

Mariusz to niezwykła pszczoła!

Mądrość

Światli ludzie dbają o jedność
I postrzegają świat jako wzorzec postępowania.

Nie robią nic na pokaz,
Dlatego błyszczą wśród innych;

Nie usprawiedliwiają się,
Dlatego stają się znani;

Nie chełpią się swoimi zdolnościami,
Dlatego zyskują uznanie;

Nie pysznią się swoimi sukcesami,
Dlatego mogą wiele znieść;

Nie rywalizują z nikim,
Dlatego nikt nie może z nimi rywalizować.

Lao Tzu

Nowa Ziemia

Ostatni artykuł tyczył cudownego narzędzia zmiany… Właściwiej, przemiany. Myślę  tu o niezwykle skutecznej i prostej, i do tego taniej metodzie rozwoju osobistego, czytaj duchowego, jakim jest praca z czterema pytaniami Byron Katie.

Te cztery pytania kwestionują twoją rzeczywistość, myśli, przekonania, wartości, fałszywą tożsamość i  powoli, powoli zmniejszają siłę twojego największego wroga, czyli Ego.

Dzisiaj o drugiej niezwykłej książce, która być może w tej chwili powinna trafić w Twoje ręce i dlatego o niej piszę.

Mam na myśli Nową Ziemię Eckharta Tolle. Te dwie książki razem stanowić mogą dla Ciebie niezwykłe kompendium wiedzy jak i nowych narzędzi przemiany.

Dlaczego ta książka jest tak dobra? Ponieważ mówi o sprawach niemożliwych do nazwania prosto. Eckert jako były naukowiec zrobił dla Ciebie i za Ciebie potężną robotę.

Przestudiował nauki Laozi, Buddy, Zen, Jezusa , Kartezjusza, Sartrea i wielu innych, tylko po to żebyś Ty nie potrzebował robić tego samodzielnie. Czyli, zaoszczędził Tobie sporo czasu.

Do tego sam osiągnął niezły stopień zrozumienia i pogodzenia. Te dwie książki są w istocie o tym samym i obydwie się uzupełniają.

Teraz usiądź wygodnie, zamknij oczy, wejdź w głąb siebie i zadaj pytanie.

Czy mam je przeczytać? Poczekaj, aż pojawi się odpowiedź.

Właśnie rozmawiasz ze swoim najlepszym i jedynym dobrym doradcą – Twoją intuicją.

Czy to prawda?

Czy możesz mieć absolutną pewność, że to prawda?
Jak reagujesz, gdy wierzysz, że ta myśl jest prawdziwa?
Kim byłbyś bez tej myśli?

Ot i cała filozofia zmiany. Czy nie urzeka jej prostota?

Jest jednak  warunek jej doświadczenia, będziesz potrzebował chcieć wykonać Pracę, bo tak ją nazywa Byron Katie.

Koszt pracy nazwijmy ją coachingiem, a właściwie autocoachingiem sprowadzi się w tym przypadku wyłącznie do ceny zakupu książki.

Niezwykłej książki, która może zmienić Twojej życie.

Przyznam, że to najlepsza pozycja jaką czytałem o rozwoju. Napisana przez współczesnego człowieka, ludzkim, czyli prostym językiem

To książka o rozwoju bez granic, a kiedy na poważnie zajmiesz się pracą będziesz mógł zajść tak głęboko jak będzie Ci dane.

Czytelnika znającego różne formy terapii, coachingu, czy też neurolingwistycznego programowania i psychologii zapewne może zdziwić brak nowości w pytaniach Katie. Łatwość i  prostota metody. Znasz to przecież.

No więc, może i znasz, możesz nawet znać co one robią, czym są i jak się nazywają (mam na myśli pytania) i co z tego? To jest tylko wiedza, z którą możesz się podzielić z innymi.

W pracy pracujesz ze sobą mając do współpracy przyjaciela i wroga w jednym, czyli własny mózg ze swoim ego.

To właśnie ego spowodowało, że uznałeś metodą  banalną. Tak ,tak mózg to niezwykła instytucja.

Jak zajmiesz się pracą wiedza stanie się uświadomieniem i to właśnie uświadamia nam Byron Katie w Radości każdego dnia i swojej metodzie zmiany, którą nazwała The Work.

O czym Ciebie zwyczajnie informuję.

Następna strona »