Jestem Toltekiem…

…stwierdziłem po lekturze niezwykłej broszurki, napisanej prostym słowem, przez Miguela Ruiza, Wiedza Tolteków. Książeczkę dostałem od Małgosi Trznadel i najszybciej jak mogę przekazuje ją Tobie…
I tak, sprawy mają się dosyć prosto. Wystarczy w życiu  przestrzegać czterech umów, które zawierasz sam ze sobą, by stać się  prawdziwie wolnym.

Wolnym od programowania  przez innych ludzi, prasy, radia, telewizji, szefów, przyjaciół, rodziny, nieprzyjaciół, polityków i polityki. Słowem wolnym od słownej manipulacji i perswazji.
Jakoś tak jest, że wszystko w życiu, co proste, jest  dobre i co ciekawe jest za darmo. No prawie, za darmo.

W życiu potrzebujemy raczej upraszczać, a nie komplikować i będąc z tym w zgodzie istnieje tylko jedna umowa, a pozostałe trzy wynikają z pierwszej.
Głosi ona:
Bądź nieskazitelny w słowach
(inaczej- Bądź bezgrzeszny w swoich słowach, myślach)
Czyli uważaj jak ze sobą rozmawiasz, myślisz, bo to co wydaje ci się prawdą o innych jest tylko Twoim snem, warunkowanym przez oprogramowanie, które nabyłeś w procesie wzrastania.
Inaczej, to co denerwuję ciebie w innych jest Tobą.
Słowa mogą mieć siłę wznoszącą lub unicestwiającą.
Jeśli kocham siebie, będę wyrażał tę miłość w relacjach z Tobą, moje słowa będą zatem bez skazy, ponieważ takie moje działanie spowoduje u Ciebie podobną reakcję. Jeśli będę Ciebie kochał, wtedy Ty będziesz kochał mnie. Jeśli będę Cię obrażał, Ty będziesz obrażał mnie. Jeśli będę wyrażał Ci swą wdzięczność, Ty będziesz wyrażał swoją. Jeśli ja będę wobec Ciebie samolubny, Ty będziesz samolubny wobec mnie. Jeśli mymi słowami rzucę na Ciebie czar, Ty także rzucisz czar na mnie.
Osobiście tą zasadę realizuje poprzez widzenie w innych tylko tego co w nich najlepsze, jedyne, wyjątkowe i niepowtarzalne, i coraz częściej mi wychodzi.
Druga umowa głosi –
Nie bierz niczego do siebie
Odnosi się najbardziej do słów o nas usłyszanych od innych ludzi. Szczególnie do tych przykrych, zgryźliwych, oceniających, ale także tych pochlebnych i  miłych.
Sadzę, że nie tylko do słów ale i gestów, całej niewerbalnej papki i wynikającej z tego złej energii, którą sam tworzysz.
Twoja postawa winna być następująca Nie jest dla mnie istotne to, co o mnie myślisz, i nie biorę tego, co myślisz, do siebie. To Twój punk widzenia o mnie lub mnie.
Trzecia umowa stanowi
Nie zakładaj niczego z góry
Czyli bądź nie zapisaną kartą, nie-umysłem (pozycja obserwatora). Obserwuj siebie i jeśli czegoś nie wiesz to dopytaj. Upewnij się, że porozumiewasz się jasno, a kiedy usłyszysz odpowiedź, nie będziesz musiał niczego przypuszczać, bo będziesz znał prawdę. Czyli o co chodzi rozmówcy.
Dopytuj, dopytuj i jeszcze raz dopytuj. Bez wstydu, że nie wiesz, rozumiesz.
I dochodzimy do istoty, czyli codziennej praktyki zawartej w umowie czwartej.
Zawsze rób wszystko, najlepiej jak potrafisz
Ta umowa pozwala stawać się tym kim chcesz być. To sposób na osiąganie mistrzostwa, kompetencji. Powtarzanie, powtarzanie i jeszcze raz powtarzanie, ale zawsze lepiej, i lepiej, i lepiej, i lepiej. W  zgodzie z dzisiejsza swoją wiedzą, kompetencją, umiejętnościami.
W ten sposób tworzysz dobre nawyki, nowe nawyki. STAJESZ SIĘ!
I to by było na tyle, kończąc słowami świętej pamięci Profesora Jana Stanisławskiego z katedry Mniemanologii Stosowanej.
A tych, których ta mądrość prawdziwe interesuje. Prawdziwie, bo chcesz ją praktykować, zapraszam do lektury książeczki. Prześlę ją Tobie jak poprosisz.
Czasami zastanawiam się,  dlaczego jak coś jest mądre, to jest proste i tak trudno o tym mówić, a jeszcze trudniej pisać.
Może właśnie dlatego wielcy ludzie nie napisali żadnego słowa, a tyle o nich napisali inni. Myślę o Jezusie, Oscho. Po prostu oni znali te cztery umowy i zawarli je z sobą.
Zapytano kiedyś bardzo znanego mówcę, ile czasu potrzebuje na przygotowanie wystąpienia?
A, ile czasu mam przemawiać? Zapytał, bo jak mam mówić  minutę to potrzebuję miesiąc. Jak godzinę, tydzień, a jak mam nieograniczony czas to mogę zaczynać od zaraz.
Cóż… istota, bo o nią  tu chodzi. Wyrazić istotę tego co ma się do powiedzenia jest najtrudniej. Najprawdopodobniej jest to w ogóle niemożliwe przy pomocy słów.
I nie mam tu na myśli gadających polityków, którzy w istocie nie mają nic ciekawego do przekazania. Czytaj, wartości do ofiarowania
Inny wielki i jakże znany przykład. Poproszony wielce już sławnego polityka, wojennego premiera Wielkiej Brytanii,  słynącego z płomiennych przemówień o wykład. Zgromadzeni na Sali uczestnicy z niecierpliwością czekali na mistrza. Oczekiwano intelektualnej uczty.
Mówca stanął przed słuchaczami  i powiedział, Never give up…Newer give up, i… zszedł. (Nigdy nie poddawaj się)
Dzisiaj  to najbardziej znane słowa Winstona Churchila. Całe życiowe doświadczenie wyrażone w jednym zdaniu
Niczym Johna Kenediego deklaracja  otwierająca okres globalizacji, Ich bin, ein Berliner( Jestem Berlińczykiem)
Krótko jest najtrudniej. Prosto jest najtrudniej. Tak więc upraszczajmy, wszystko co się da z korzyścią dla siebie.
Wszystko sprowadza się i tak do uczucia. Dobrego uczucia.
P.s.
Właśnie usłyszałem w Szansie na sukces Panią Mirosławę Gumul. I mimo, że nie powtarzała zbyt wiele razy, co usłyszeliśmy na własne uszy, by stać się mistrzem,  mimo wszystko wywołała wśród widzów, ciepłe uczucia.
Cała Kongresowa jej pomagała. Chór wychodził z siebie, Monikam Brotka zdumiona robiła co mogła żeby samemu nie sfałszować i było przezabawnie. W myśl zasady śpiewać każdy może. Grunt, to się dobrze bawić, więc baw się dobrze, bo życie jest serio.

Zainspirował Cię ten wpis?
Podziel się ze znajomymi:

0 Komentarzy

Nie ma jeszcze komentarzy

Twój komentarz