Przychodzi baba do lekarza

I już w drzwiach rzecze – Panie doktorze zapłacę panu za leczenie ale jak opowie mi pan – jak pan pracuje? Lekarz rad nie rad rozpoczął swoją opowieść. Ze szczegółami opowiedział przebieg studiów, przebytych specjalistycznych zawodowych szkoleń i kursów, codziennych własnych dociekań; jednym słowem całym dorobku dwudziestoletniej zawodowej kariery. I tak niepostrzeżenie zleciało dwadzieścia pięć lat.
-Strasznie długo pan pracuje panie doktorze – rzekła pacjentka, nie podoba mi się taka metoda.
– A jak pani “woli” – grzecznie zapytał lekarz, dobrowolnie godząc się na podyktowanie reguł gry przez klientkę.
– Szybko – odrzekła szybko.
– No to trzeba było od razu tak mówić- rozpromienił się lekarz, po czym, zanim pacjentka doszła do drzwi została uleczona.
– Panie doktorze jest pan niesamowity– już dopowiedziała wychylając uśmiechniętą buzię  z za futryny.
– Och dziękuję, a  wie pani, że nauka tego zajęła mi dwadzieścia pięć lat – odpowiedział wdzięczny za komplement lekarz; po czym zadumał się, cicho już do siebie dodając – a może jeszcze dłużej.

– Jasne, że wiem, przecież miałam okazję doświadczyć obu metod.

– Cieszę się, że wybrała pani drugą opcję, stało się  według mocy pani wiary no i moich kompetencji; dodając – czy pani o czymś nie zapomniała?

Zainspirował Cię ten wpis?
Podziel się ze znajomymi:

0 Komentarzy

Nie ma jeszcze komentarzy

Twój komentarz