Mały Książe

Córka dzieliła się z ojcem swoimi przemyśleniami dotyczącymi relacji między przyjaciółmi.

Ostatnimi czasy przeżywała „wewnętrzne rozterki” związane z jej „szczerością” polegającą na dzieleniu się osobistą „prawdą” z bliskimi jej sercu koleżankami – czytaj przyjaciółkami.

Wszystko wydało jej się troszeczkę dziwne, gdyż za swoją szczerość otrzymywała w zamian gniew, rozgoryczenie i atak. Jednak gdzieś wewnętrznie czuła, że właśnie tak miała postąpić, bo według niej właśnie na tym polega prawdziwa przyjaźń; na szczerości, prawdzie i niestety bezkompromisowości wynikającej z mądrości i głębi widzenia człowieka widzącego.

Skoro jest się z kimś w związku wzajemnej relacji, szczególnie tym mającym bliższą sercu naturę, a zwanego w tym miejscu „przyjaźnią”, i widzę „coś” nieciekawego w zachowaniu drugiej osoby, a jednocześnie wiem, że to „coś” jest nie moje i zależy mi na prawdziwym dobru przyjaciela, dlatego mówię mu prawdę tego co widzę bez względu na konsekwencje mojego mówienia.

W związku z tym co mówię, to „coś” może być przez niego zauważone i jednocześnie przez sam fakt zobaczenia tego „czegoś”, będzie mógł się z tym „czymś” rozstać. Oczywiście jeśli znajdzie w sobie siłę by się z tym osobiście zmierzyć, a swoją energie skieruję, nie na walkę z rozmówcą, a na wejrzenie w głąb siebie.

Tak samo działa widzenie w ludziach przymiotów, ich zalet, osobistych talentów i szczere ich zauważanie. Jednak łatwiej jest bezkonfliktowo dostrzegać i przekazywać pozytywne cechy, trudniej zdecydowanie jest tak samo postępować, odkrywając i zauważając w ludziach ich „ciemne strony charakteru”, „mroczne strony naszego istnienia” ukrytego w głębi podświadomości.

Takie postępowanie rodzi z założenia konflikt. „Zło” zostało dostrzeżone i jest samo w sobie niezadowolone, że prawda o nim i jego istnienia została odkryta. A „zło” jest również bytem – ono chce żyć. Często bardzo kochanym bytem, troskliwie pielęgnowanym. Ono samo w sobie nie zna swojego istnienia i swojej natury. I samo w sobie, nie jest ani dobrem, ani złem. Jest siłą czyniącą destrukcje w naszym ciele, mającą wpływ na długość, jakość, sposób bycia i życia oraz  zdrowie.

Ech, świat jakby schodził na psy – to była nie wypowiedziana na głos cicha myśl. Z jednej strony wszystko jest ujawniane, nie ma tematów tabu. Prostytutki prowadzą lubiane programy telewizyjne. O seksie mówi się nie jak o „świętym akcie” i jego mistycznym pięknie, ale jak o.., przyznam że w tym miejscu zabrakło mi słowa, metaforycznego trafnego porównania – jak o czymś błahym, banalnym, mechaniczno-rozkoszno-łechtliwym. Relacje i miłość zastępuję słowem – ” inwestycja” ,rodem z rynków finansowych i gospodarczych.

Owszem mogę rozumieć, że jest to otwartość na wielość, bezstronność ale czy w taki sposób starsze pokolenie winno edukować młodsze? Takie pseudonaukowe podejście, jak i zresztą naukowe, odziera wewnętrzny świat człowieka z tajemnicy i zarazem możliwego  zrozumienia prawdziwego piękna ludzkiej egzystencji.

I już wracając, do przerwanego myślą – wątku.

Po paru dniach do pokoju wbiegła rozpromieniona córka, mówiąc, a może nawet krzycząc, a nawet jeśli nie krzycząc, to był to wydźwięk „całego jej istnienia” – „tato, tato wiem, nagle przypomniały mi się słowa z Małego Księcia” (Antoine’a de Saint-Exupéry’ego).

„Jeśli coś kochasz – puść to wolno.
Jeśli wróci – jest Twoje.
Jeśli nie – to nigdy Twoje nie było”.

I tak, zgodnie z sumieniem, postanowiła uczynić w tak zwanej „sprawie” jej młodzieńczych przyjaźni. Przetrwają, albo nie tą odważną „próbę” – próbą czasu. Jeśli tak – to dobrze, jeśli nie – to też dobrze i  znaczy, że i „przyjaźnią” nie były, lub były – ale dzisiaj już nie są, rozeszły się, niczym „drogi przyjaźni”.

A miłość? – myśl zapytała sama siebie i w nawiązaniu do jej koleżanki Przyjaźni.
Co miłość? – pytaniem, druga myśl zagadnęła. Tak zrodził się sam – wewnętrzny dialog.

No czy, czy, czy, jakby się zająknęła, czy z miłością jest tak samo?
Tak – druga myśl odpowiedziała, po czym się zamyśliła, nie, nie poczekaj – MIŁOŚĆ MA JESZCZE WIĘKSZE WYMAGANIA. I się zadumała, i sobie przypomniała, i tak Święto-Pawłowo powiedziała. Podobno…

„Miłość cierpliwa jest,
łaskawa jest.
nie zazdrości,
nie szuka poklasku,
nie unosi się pychą;
nie dopuszcza się bezwstydu,
nie szuka swego,
nie unosi się gniewem,
nie pamięta złego;
nie cieszy się z niesprawiedliwości,
lecz współweseli się z prawdą.
Wszystko znosi,
wszystkiemu wierzy,
we wszystkim pokłada nadzieję,
wszystko przetrzyma.
Miłość nigdy nie ustaje,..”

A do refleksji w „temacie ” włączył się Asziata Szyjemasz gurgijewowowskim słowem, twierdząc, że…

„Miłość świadomości wywołuje w odpowiedzi to samo.

Miłość uczucia wywołuje przeciwieństwo.

Miłość ciała zależy od typu i biegunowości”.

Teraz obie myśli się zamyśliły i nastała „cisza”. Na chwilę i był to czas refleksji, jakby nowego przypomnienia byronowskich słów.

„Zaiste, miłość jest świętym pożarem,
Iskrą zatloną w ogniach nieśmiertelnych,
Aniołów dobrem, Wszechmocnego darem,
Balsamem rajskim dla serc skazitelnych.

Pobożność duszę w niebiosa porywa.
Ale z miłością niebo w duszę wpływa;

Wyznam, że moja miłość była inna,
Była zbyt ziemska, ludzka, nawet gminna.”

Zainspirował Cię ten wpis?
Podziel się ze znajomymi:

1 Komentarz

  1. Anonim on Luty 12th, 2013

    piękne

Twój komentarz