Niewydrukowane zakończenie Regenezy

Ujrzał Jego Majestat.

– Boże, jaki Jesteś Wielki… Nieodgadniony… Bezgraniczny… Nieograniczony…

Był to czysty zachwyt do Stwórcy. Jednocześnie poczuł spokój i harmonię. Stany, które do tej pory nie były mu znane. Czuł miłość. Trwał, będąc już trwałym. Istniał w stanie, co żadnym słowem nazwać było niemożliwym. Nie potrzebował tego czynić. Kiedy spróbował sam myśleć, kiedy mózg włączał myślenie, kiedy koniecznie chciał przenieść doświadczenie do świata realnego jakby bojąc się – czy to będzie w ogóle możliwe – nagle wszystko znikało. Dlatego wycofał się, milczał i tylko obserwował. Pozostawał pięknem zadziwiony. Jednocześnie w tamtym stanie świadomości, w tamtej tożsamości, w tamtej przestrzeni – jakby wszystko wiedział.

-Ach, tak to jest – wyraził uznanie – rozumiał. – Chciał powąchać świat, spróbować, nasycić trzewiami. Urzeczony, wyszeptał: -Niebywale się czuję. Nie jestem w stanie tego opisać. Słowo jest zbyt płytkie.

Bo nie było litery, nie było wyrazu, nie istniało zdanie, które mogłoby to, czego doświadczał, opisać. Był mędrcem i nauczycielem – Człowiekiem uduchowionym. Przenikała go miłość i spokój. Stał w szatach  z bieli. Chodził niczym Apostoł, pięknem zadziwiony. Bezstronny, bez emocji – doświadczał i totalnie chłonął.  Sam będąc przekazem: miłości i harmonii czuł Jedność: siebie i Wszystkiego. Odkrył skarb, prawdziwe bogactwo istnienia oraz swoje miejsce na ziemi – odnalazł Życie. Uniósł ręce w stronę nieba.

– Moja wdzięczność jest wielka. Ty wiesz Panie jak jest wielka. Bardzo dziękuję za to co się stało.

A Stwórca odpowiedział:

– Idź i czyń co masz czynić…

– Dziękuję, bardzo dziękuję, będę – odpowiedział.

Zainspirował Cię ten wpis?
Podziel się ze znajomymi:

0 Komentarzy

Nie ma jeszcze komentarzy

Twój komentarz