Wpisy z Sierpień, 2014

Niech Pan zburzy ten mur

Powiedział przywódca amerykański do przywódcy radzieckiego. Zdanie mocne, dobitne, z gatunku tych wielkich, cytowanych. Niczym niegdyś Johna Kenediego: – „ Ich Bin ein Berliner.” (Jestem Berlińczykiem.) -„Niech Pan zburzy ten mur, Panie Gorbaczow.”
Wieloznaczna konstrukcja, jeśli dodać: – zależy, jakiego Pana mamy na myśli…, a możemy na przykład pomyśleć o Stwórcy i jego niedoskonałym dziele stworzenia, bo do tej pory z człowiekiem jakby nie chciał mieć nic wspólnego; w takim wypadku można mieć następującą prośbę:
– Niech Pan zburzy ten mur, jaki dzieli męża od żony. Niech Pan zburzy ten mur, jaki dzieli kochanków. Niech Pan zburzy ten mur, jaki dzieli siostrę od brata. Niech Pan zburzy ten mur, jaki dzieli siostrę od siostry. Niech Pan zburzy ten mur, jaki dzieli brata od brata. Niech Pan zburzy ten mur, jaki dzieli mamę od córki. Niech Pan zburzy ten mur, jaki dzieli ojca i syna. Niech Pan zburzy ten mur, jaki dzieli rodzinę. Niech Pana zburzy ten mur, jaki dzieli człowieka. Niech Pan zburzy ten mur, który stoi na przejściu.
A jeśli Pan nie ma na to ochoty, bo człowiek na to nie zasługuje, to niech mur uczyni szczelnym i chłonnym.
Żeby zła myśl się nie wydostała.
Złe słowo nie było słyszane.
Zła emocja wchłonęła.
Wtedy mur sam zniknie.

Rozwiązanie

– Nie wiem co mam teraz robić? – powiedziała Niespokojna.

– Uspokoić się! – odpowiedział Spokój.

Po chwili Rozwiązanie się pojawiło.

Obserwator

Obserwator mijał ludzi. Wiedział, że potrzebują natychmiastowej pomocy ale oni o tym nie wiedzieli. To był problem, wyzwanie i zagadka. Dostrzegł, że przechodnie gdzieś pędzili. Szli jakby na smyczy do swojego celu, którego tak naprawdę nie znali ani byli świadomi. Nie mieli pojęcia co robią; choć wszystko umieli sobie zgrabnie wytłumaczyć, usprawiedliwić lub co gorsza – zwalić winę.

Pomyślał: – Czy wiedzą, dlaczego ich życie właśnie tak wygląda? Dlaczego jest takie jakie jest? Rzadko kiedy jakakolwiek tożsamość jest siebie świadoma. Każda indywidualność zachowuje się jakby siebie nie widziała. Nie wiedziała co robi. A cóż dopiero począć jeśli własna tajemnica jest głęboko ukryta; nieuświadomiona, a źródła takiego a nie innego zachowania, czy też sposoby postępowania, mają swoje własne powody; do tego zazwyczaj są mocno zanieczyszczone – najczęściej nieuświadomionym dziedzictwem. Dlatego dziedzictwo potrzebuje być rozpoznane.

Mijani jakby co innego myśleli, co innego głosili, a jeszcze inaczej postępowali. W ich zachowaniu nie było zgodności.

– Ponownie zamyślił się: – Ale czy przechodnie chcą w ogóle to wiedzieć? Czy dla nich samych ich osobista prawda jest ciekawa? No cóż – czyżby mądrości paradoks? Nic na siłę. W imię wspólnej osobistej wolności pozostało Obserwatorowi zostawić przechodniów samym sobie. Nie wtrącać się w ich nieuświadomione, utajnione istnienie. Po prostu być, a wówczas może ich świat sam się zmieni.

-Przy okazji nieoczekiwanie Obserwator wziął na siebie obowiązek bycia obowiązkowym. Przyjął także odpowiedzialność za własne życie.

Regeneza

Pomaga wstać upadłym. (Nieuświadomionym aspektom ludzkiej zbiorczej obecności.) Na niewidzialnym ekranie niczym flaga pokoju i zwycięstwa powiewa boska postać, wskazując na swe serce. Jest radosna i wesoła, wolna i swobodna – czysta, tak że nawet reaktor syntezy jądrowej, czyli Słońce, się uśmiecha.

Wiedzieć, znaczy żyć

Chciałem zobaczyć ludzi jakimi są.

Ujrzałem komediantów grających wzajem określone role.

Byli sobie warci i dla siebie ważni.

Czy siedząc w teatrze, żyję? Kiedy żyję?

Bezstronnym, jakby mnie nie było!

Wtedy – jestem, wówczas – żyję.

Czy jeszcze chcę zobaczyć ludzi jakimi są?

Nie, takimi niekoniecznie chcę ich widzieć.

Wolę ujrzeć Człowieka, co jest do zrobienia.

I żyć, po prostu żyć.

Pozostaje do wdrożenia.