Obserwator

Obserwator mijał ludzi. Wiedział, że potrzebują natychmiastowej pomocy ale oni o tym nie wiedzieli. To był problem, wyzwanie i zagadka. Dostrzegł, że przechodnie gdzieś pędzili. Szli jakby na smyczy do swojego celu, którego tak naprawdę nie znali ani byli świadomi. Nie mieli pojęcia co robią; choć wszystko umieli sobie zgrabnie wytłumaczyć, usprawiedliwić lub co gorsza – zwalić winę.

Pomyślał: – Czy wiedzą, dlaczego ich życie właśnie tak wygląda? Dlaczego jest takie jakie jest? Rzadko kiedy jakakolwiek tożsamość jest siebie świadoma. Każda indywidualność zachowuje się jakby siebie nie widziała. Nie wiedziała co robi. A cóż dopiero począć jeśli własna tajemnica jest głęboko ukryta; nieuświadomiona, a źródła takiego a nie innego zachowania, czy też sposoby postępowania, mają swoje własne powody; do tego zazwyczaj są mocno zanieczyszczone – najczęściej nieuświadomionym dziedzictwem. Dlatego dziedzictwo potrzebuje być rozpoznane.

Mijani jakby co innego myśleli, co innego głosili, a jeszcze inaczej postępowali. W ich zachowaniu nie było zgodności.

– Ponownie zamyślił się: – Ale czy przechodnie chcą w ogóle to wiedzieć? Czy dla nich samych ich osobista prawda jest ciekawa? No cóż – czyżby mądrości paradoks? Nic na siłę. W imię wspólnej osobistej wolności pozostało Obserwatorowi zostawić przechodniów samym sobie. Nie wtrącać się w ich nieuświadomione, utajnione istnienie. Po prostu być, a wówczas może ich świat sam się zmieni.

-Przy okazji nieoczekiwanie Obserwator wziął na siebie obowiązek bycia obowiązkowym. Przyjął także odpowiedzialność za własne życie.

Zainspirował Cię ten wpis?
Podziel się ze znajomymi:

0 Komentarzy

Nie ma jeszcze komentarzy

Twój komentarz