Ponadczasowy

Przypadkiem i z niewiadomych powodów, mój wzrok zaczął oglądać film w telewizorze. Stwierdziłem, że bardzo dobry, więc włączyłem nagrywanie. Chciałem w odpowiednim czasie zobaczyć go w całości, do tego nie sam, a z rodziną. Ciekawy byłem ich refleksji. Szczególnie córki, która studiuje filmoznawstwo. Czułem, że film przedstawia jakby mnie – to znaczy sięga mej młodości, czyli czasów, które pamiętam. Pewnie dawniej nie zwróciłbym na dzieło mistrza w ogóle uwagi. W tamtym czasie ów film nie był dla mnie interesujący. Ot, po prostu – to nasze życie. W duchu, powiedziałem do siebie: – kurcze, nic się nie zmieniło. Zniknęli ludzie, odeszły ustroje, a ludzka natura – ta sama. Wspominam o filmie Kazimierza Mieczysława Karabasza „Sobota Grażyny A. i Jerzego T.” z 1969. Historia pokazuje losy dwójki bohaterów. Kobiety i mężczyzny czyli przedstawicieli ludzkiego gatunku, wchodzących w swe dorosłe życie. Obydwoje chcieli „coś” zmienić, więc wyrwali się ze swych rodzinnych domów i zamieszkali w Warszawie w hotelu pracowniczym. Obydwoje byli nieprzeciętni, czymś się wyróżniali z robotniczej braci. Ona wzbogaca siebie i swój wolny czas udziałem w amatorskim teatrze miejscowego domu kultury, on w sportowym amatorskim klubie. Film kończy się smutnym wyrazem twarzy: jej i jego.

Pytam córkę:

– Jaką masz refleksję. – Odpowiedziała jednym słowem.
– Ponadczasowy. Dodając: – Tylko teraz smutek przykrytym jest sztucznym uśmiechem, fałszywą radością.
– Pomyślałem, nic na głos nie mówiąc. – Tak, tak – ponadczasowy, z perspektywy przemijania szczególnie to widzę. Żeby życie się naprawdę zmieniło, radość zagościć potrzebuje w ludzkim wnętrzu od zaraz. Bezwiednie i niby bez powodu.

Zainspirował Cię ten wpis?
Podziel się ze znajomymi:

0 Komentarzy

Nie ma jeszcze komentarzy

Twój komentarz