Drzewo

Rosło Drzewo. Samotnie. Obok przechadzał się Mędrzec. Kiedy się do Drzewa zbliżył, te zaczęło ujadać. Skamleć, wrzeszczeć i skowyczeć. Walczyć i rozkazywać. Każda gałąź miała coś innego do powiedzenia. Każdy liść o coś innego do drugiego miał uzasadniony żal i osobistą pretensję. Ale Mędrzec tego nie zauważał. Pozostawał spokojny, bezstronny i nieludzki. Jednak Drzewo dalej krzyczało w swojej samotności. Wówczas Mędrzec, życzliwym będąc, zbliżył się do Drzewa. Pogłaskał jego pień. Dotknął czule  liści i gałęzi. A  jego obecność, i to co w niej było, sprawiła,  że   Drzewo się uspokoiło. Odtąd w ciszy stało radosne i zadziwione. Takiego jeszcze siebie nie poznało, więc doznawało.

Zainspirował Cię ten wpis?
Podziel się ze znajomymi:

0 Komentarzy

Nie ma jeszcze komentarzy

Twój komentarz