Kto szuka, znajduje

Duży Chłopiec siedział we mgle – sparaliżowany. Nie wiadomo czym? Pewnie jakimś brakiem: może wolności, może namiętności, może bliskości, może subtelności, może odwagi, a może miłości. Któż to wie? Niewidzialny strach skutecznie nie pozwalał wydostać się talentom, które w nim były. Jednak po pewnym czasie, trzeba przyznać dość długim, trwającym nie wiadomo ile lat, Duży Chłopiec ruszył do przodu. Już mgła nie była dla niego przeszkodą. Jeszcze nie wiedział gdzie dojdzie, choć zdawało się, że już wie. Jakby zyskał właściwe przewodnictwo lub wiarę w siebie, która nim subtelnie kierowała. Nie szedł sam bo obok niego kroczyło wszystko co solidarnie siebie wspierało. Jak Święta Rodzina.

Zainspirował Cię ten wpis?
Podziel się ze znajomymi:

0 Komentarzy

Nie ma jeszcze komentarzy

Twój komentarz