Piłeczka

Była sobie Piłeczka. Piłeczka imion miała sporo, a nazywała się zwyczajnie i pospolicie, po prostu – Piłeczka. Piłeczka zawsze była w ruchu. W kółko się kręciła i dokądś  zmierzała. Generalnie spadała.   Niezmiennie do „czegoś” się dobijała i od owego „czegoś” – odbijała. A odbijała się od sobie samej, nieznanej, niewidzialnej i ukrytej przeszkody.

Gdyby zobaczyć ową Piłeczkę w ruchu, jakby ujrzeć Piłeczkę w jej twórczym wysiłku,  zachowanie Piłeczki zamknięte było w niewidocznej dla niej samej Przestrzeni. Ściany tworzące ową Przestrzeń były imionami Piłeczki i ukrywały ograniczające i zniewalające dla Piłeczki – Treści. Były dziedzictwem Piłeczki, o którym ona nie miała zielonego, ani nawet bladego – pojęcia. Wszak Piłeczka miała Rodziców. Nie urwała się przecież z choinki – a co jest znacznie bardziej prawdopodobne, zrodziła z Mamusi – Macochy i  Ojca – Żołnierza.

Ciekawe, że Rodzice Piłeczki też mieli Rodziców, a Rodzice tychże Rodziców także mieli Rodziców. Niestety dalsze losy jej przodków popadły w zapomnienie, jakby się wstydziły samych siebie i ukrywały przed swoimi dziećmi, a nawet własnym otoczeniem –  osobistą treść – Istotę tego co niegdyś swym nieludzkim czynem – zrobili. Ten spadek jako śmiertelna choroba niczym garb, niepostrzeżenie przeszedł na dzieci.

Właśnie, od owych ścian – muru dziedzictwa Praojców i Pramatek, Piłeczka stale się odbijała. Ściany tworzyły geometryczne figury – powiedzmy platońskie. Owe figury były więzieniem dla Piłeczki i determinowały jej całe życie. Używając, nic nie wyjaśniającej i bezradnej nomenklatury – były dziedziczne.  Ale Piłeczka o tym nie wiedziała i zachowywała się tak, jak się zachowywała, czyli odbijała od treści zapisanej w ścianie Niewidzialnej Przestrzeni, z którą Piłeczka się aktualnie  zderzała.

Owe ściany miały nad Piłeczką Pełnię Władzy i ustanawiały niczym Rząd Dusz – Kontrolę. Wydawało się, że za tym murem pojawiała się Jasność. Istniała Wolność, ale Piłeczka innych, dalszych horyzontów nie była świadoma; ba nawet nie chciała, ani śmiała, ani nie mogła dalej zaglądnąć – jakby się bała.

Dobrze jej było z własnym patriotyzmem, wszak to było jej życie: jej własny dom, jej ciało, jej wiedza, jej język,  jej religia, jej partia -wreszcie jej imię i jej nazwisko – Piłeczka. Wszystkie ściany – ludzkości życiem – Tożsamości wdrukowane. Piłeczka innego Istnienia nie znała. W jakie się wdała – takie kochała.

Tego Wszystkiego Piłeczka była Nosicielem.

Zainspirował Cię ten wpis?
Podziel się ze znajomymi:

0 Komentarzy

Nie ma jeszcze komentarzy

Twój komentarz