Wpisy z Grudzień, 2016

Uczciwość

Rzecz dzieje się gdzieś, niestety obok mnie, więc nie jestem bez winy. Jest ciemno. Wychodzę ze sklepu i słyszę Głos Kobiety – gdyby Pan powiedział, że potrzebuje na chleb, to bym dała.

Kobiecy Głos był uczciwy – powiedział szczerze, że wolałby być okłamany. A niewidoczny Pan Żebrzący, stojący w nocy cieniu był przecież uczciwy w swojej prośbie. Nie kłamał. Prosił tylko o inny rodzaj chleba – właściwego, dla swojej mrocznej egzystencji, pożywienia. To była jego potrzeba i jego pragnienie, a jednak Ucho Kobiecego Głosu wolało usłyszeć kłamstwo. Chciało być okłamane, bo wtedy jego właścicielka miałaby czyste sumienie, tłumacząc sobie, że daje na życie, a nie na coś, co życie odbiera. Więc nie dała i też postąpiła uczciwie. Tak oboje Uczciwi, uczciwie na uczciwości zyskali. I wzajemnie byli z powstałej sytuacji niezadowoleni.

*

UCZCIWOŚCI, gdzieś.., hen.., tam – głęboko i odnalezionej w sobie – na ile tylko się da. Uczciwości Bezgranicznej.., na ile to będzie dla właściciela uczciwości możliwe oraz sprawiedliwe, w nowym, kolejnym 2017 roku – uczciwie życzę. Bez „uczciwie” i bez „życzeń”.

Przepraszam

Idę po zakupy do marketu. Przed sklepem Pani Wolontariuszka na Kogoś i w Czyjejś Wielkiej Sprawie zbiera datki do puszki. Jest świąteczna. Z uśmiechem prosi o pomoc. Stanęła przed wejściem niczym Miła Przeszkoda. Trudno było wejść do lub wyjść ze sklepu przez Panią Wolontariuszkę niezauważonym. Sytuacja wywołuje we mnie dziwne uczucie. Omijam Panią Wolontariuszkę szerokim łukiem. Wszystko na nic, bo i tak jej ciepła prośba “mnie dopada”. Nie reaguję. Przemykam. No cóż – taka jest moja „bezduszna” reakcja.

Wchodzę do sklepu. Słyszę słowo “przepraszam”. Raz, drugi, trzeci. Słysz je wiele razy. Stanowczo zbyt wiele.., żeby tego słowa nie zauważyć.

Myślę – o co chodzi z tym ugrzecznionym i świątecznie okazjonalnym – “przepraszam”? Na pewno „grzeczne przepraszam” jest subtelną i wyrafinowaną formą jakiejś ekspresji. Ukrytą manifestacją i miłym rozkazem  – Kolego – zejdź mi z Drogi. Przyjacielu – blokujesz przejście. Odsuń się, stoisz na mojej Drodze…

Lecz ja dzisiaj jestem wyjątkowo grzeczny i tak samo jak inni – ugrzeczniony, bo przecież „u nas” – jak w Krakowie – „chodzi się przez życie w butonierce”…

Wychodzę ze sklepu. Na zewnątrz – kto? Uśmiechnięta i radosna Pani Wolontariuszka. Jest zajęta. Na szczęście nie zauważa mnie. Właśnie znalazła kolejną ofiarę dla swojej żebraczej profesji.

Ale co? Przecież ona nie jest żebrakiem! Ona jest bogata i z dobrego domu! Do tego: młoda, piękna, subtelna i ambitna. Nie robi tego przecież dla siebie! Działa, a jakże – w Dobrej Sprawie i dla Dobra Ogółu. Dlatego jest Dobra. Zbiera i żyje dla innych… Jednak czy na pewno?

Bez “przepraszam” i „proszenia” , z życzeniami świątecznymi

Andrzej Hanisz

Co mogę dla Ciebie zrobić?

Odnajdując – we mnie,
To – co Bezimienne.