Przepraszam

Idę po zakupy do marketu. Przed sklepem Pani Wolontariuszka na Kogoś i w Czyjejś Wielkiej Sprawie zbiera datki do puszki. Jest świąteczna. Z uśmiechem prosi o pomoc. Stanęła przed wejściem niczym Miła Przeszkoda. Trudno było wejść do lub wyjść ze sklepu przez Panią Wolontariuszkę niezauważonym. Sytuacja wywołuje we mnie dziwne uczucie. Omijam Panią Wolontariuszkę szerokim łukiem. Wszystko na nic, bo i tak jej ciepła prośba “mnie dopada”. Nie reaguję. Przemykam. No cóż – taka jest moja „bezduszna” reakcja.

Wchodzę do sklepu. Słyszę słowo “przepraszam”. Raz, drugi, trzeci. Słysz je wiele razy. Stanowczo zbyt wiele.., żeby tego słowa nie zauważyć.

Myślę – o co chodzi z tym ugrzecznionym i świątecznie okazjonalnym – “przepraszam”? Na pewno „grzeczne przepraszam” jest subtelną i wyrafinowaną formą jakiejś ekspresji. Ukrytą manifestacją i miłym rozkazem  – Kolego – zejdź mi z Drogi. Przyjacielu – blokujesz przejście. Odsuń się, stoisz na mojej Drodze…

Lecz ja dzisiaj jestem wyjątkowo grzeczny i tak samo jak inni – ugrzeczniony, bo przecież „u nas” – jak w Krakowie – „chodzi się przez życie w butonierce”…

Wychodzę ze sklepu. Na zewnątrz – kto? Uśmiechnięta i radosna Pani Wolontariuszka. Jest zajęta. Na szczęście nie zauważa mnie. Właśnie znalazła kolejną ofiarę dla swojej żebraczej profesji.

Ale co? Przecież ona nie jest żebrakiem! Ona jest bogata i z dobrego domu! Do tego: młoda, piękna, subtelna i ambitna. Nie robi tego przecież dla siebie! Działa, a jakże – w Dobrej Sprawie i dla Dobra Ogółu. Dlatego jest Dobra. Zbiera i żyje dla innych… Jednak czy na pewno?

Bez “przepraszam” i „proszenia” , z życzeniami świątecznymi

Andrzej Hanisz

Zainspirował Cię ten wpis?
Podziel się ze znajomymi:

0 Komentarzy

Nie ma jeszcze komentarzy

Twój komentarz