Uczciwość

Rzecz dzieje się gdzieś, niestety obok mnie, więc nie jestem bez winy. Jest ciemno. Wychodzę ze sklepu i słyszę Głos Kobiety – gdyby Pan powiedział, że potrzebuje na chleb, to bym dała.

Kobiecy Głos był uczciwy – powiedział szczerze, że wolałby być okłamany. A niewidoczny Pan Żebrzący, stojący w nocy cieniu był przecież uczciwy w swojej prośbie. Nie kłamał. Prosił tylko o inny rodzaj chleba – właściwego, dla swojej mrocznej egzystencji, pożywienia. To była jego potrzeba i jego pragnienie, a jednak Ucho Kobiecego Głosu wolało usłyszeć kłamstwo. Chciało być okłamane, bo wtedy jego właścicielka miałaby czyste sumienie, tłumacząc sobie, że daje na życie, a nie na coś, co życie odbiera. Więc nie dała i też postąpiła uczciwie. Tak oboje Uczciwi, uczciwie na uczciwości zyskali. I wzajemnie byli z powstałej sytuacji niezadowoleni.

*

UCZCIWOŚCI, gdzieś.., hen.., tam – głęboko i odnalezionej w sobie – na ile tylko się da. Uczciwości Bezgranicznej.., na ile to będzie dla właściciela uczciwości możliwe oraz sprawiedliwe, w nowym, kolejnym 2017 roku – uczciwie życzę. Bez „uczciwie” i bez „życzeń”.

Zainspirował Cię ten wpis?
Podziel się ze znajomymi:

0 Komentarzy

Nie ma jeszcze komentarzy

Twój komentarz