Wpisy z Styczeń, 2017

Wszystko i Nic

Każdy jest częścią Wszystkich Rzeczy.
Jednak Pewne Obce Rzeczy nie pozwalają Każdemu stać się częścią Wszystkich Rzeczy. Dlatego „nie każdy” jest częścią Wszystkich Rzeczy.

Młode – stare – jak świat

Mężczyzna Ważny miał Żonę Ważną, Wpływową i Młodą, a problemy Stare – jak Świat. Z ich powodu spotkał Piekielnie Inteligentną  Kochankę Piękną, która go doceniła. Kochanka Piękna, miała równie ważnego męża i mimo młodego wieku, zaskakująco duży bagaż doświadczeń. Była wyrafinowaną nauczycielką, a Mężczyzna Ważny, oczarowany finezją i wdziękiem Kochanki Pięknej, pozostawał jej oddanym uczniem.  Jej zewnętrzne światło subtelnie ukrywało w tajemnicy ciemny urok Władzy i Pożądania. Przy niej, jak i bez niej, Mężczyzna Ważny pozostawał niewolnikiem własnych fascynacji. Bez wątpienia były to Ukryte Rządy Silnej Ręki: Zbrodnicze i Mordercze.

Niewierni kochankowie, pozostając wierni osobistemu zniewoleniu, samotnie szli przez las. Jak Dzieci trzymali się za ręce. Czuli do siebie szacunek za wszystko, co na chwilę ich połączyło. Wdzięczni byli temu doświadczeniu, które ich wzbogaciło.

To był moment rozstania. Ostatni spacer we dwoje. Nieobecni, wracali do swoich domów.., i zabierali ze sobą swoje Problemy Młode – Stare – jak Świat.

*

Problemy, które w swej ignorancji i niewiedzy przekazali Dzieciom. A od Dzieci zależało zrozumienie – dlaczego mieli takich, a nie innych Rodziców? Dlaczego urodzili się w takiej, a nie innej rodzinie? Dlaczego mieszkali w  takim, a nie innym domu? Dlaczego dzisiaj sami tworzą taki, a nie inny, z Czymkolwiek i Kimkolwiek, związek. Dlaczego doznają, to czego doznają? Dlaczego spotyka ich w życiu to, co ich w życiu spotyka?

Co jest niezmiernie trudne. Jak Droga Oświecenia. Jednak dla Dzieci i ich Rodziców oraz dalszych Nieznanych Zapomnianych  Przodków, w Imię Harmonijnego Wszystkich i Wszelkiego Życia –  konieczne i niezbędne.

Dialog – Jednego z Drugim

 

– Jeżeli chcesz, przyglądnij się temu – „co Jest” – powiedziało Pierwsze.
– Dlaczego mam „przyglądać się temu – „co Jest”? – zapytało Drugie.
– Bo to, „co Jest”, dlatego obok Ciebie jest – ponownie głos zabrało Pierwsze kontynuując dialog – byś zobaczył, że to, co Jest – w Tobie naprawdę jest i nie jest ot tak sobie, bez bardzo, ale to bardzo ważnego powodu czyli wyraźnej swojej pierwotnej przyczyny, a wręcz prosi się i czeka o Siebie Zauważenie. A jest tam już Bardzo Długo.., „tam” –  znaczy w Miejscu Swojego Powstania.

– Ranią mnie Twoje Słowa – tym razem jako pierwsze głos zabrało Drugie.

– Człowieku, nawet nie wiesz – jak bardzo jesteś poraniony – Pierwsze – wyjaśniało. Po chwili, której czas trudny był do zmierzenia, ani określenia, Drugie Ulgę Poczuło i Teraz Tak mówiło:

– Koją mnie Twoje Słowa…

– Tym razem Pierwsze, tego, co się stało, nie wyjaśniło – tylko się uśmiechnęło i pomyślało:

– Boś.., Przytulony – Uradowało i Rozjaśniło.

Od tej chwili Pierwsze, jakby dla sprawdzenia, jeszcze „coś” podpowiadało.

Drugie, wyrażać tego, co Pierwsze – już nie musiało.

(1) Rząd – dla Ciebie rządzi.

(2) Więc, ja – już nie muszę.

(1) Żołnierz – kraju broni.

(2) Więc, ja – już nie muszę.

(1) Inwestor – dobra mnoży.

(2) Więc, ja – już nie muszę.

(1) Sportowiec – szczyt zdobywa.

(2) Więc, ja – już nie muszę.

(1) Biznesmen – produkuje.

(2) Więc, ja – już nie muszę.

(1) Sprzedawca – przekonuje.

(2) Więc, ja – już nie muszę.

(1) Rynek – przehandluje.

(2) Więc, ja – już nie muszę.

(1) Pracownik – zaharowuje.

(2) Więc, ja – już nie muszę.

(1) Naukowiec – wiedzieć chce.

(2) Więc, ja – już nie muszę.

(1) Darczyńca – problem schowa.

(2) Więc, ja – już nie muszę.

(1) Żebrzący – nie zadowoli.

(2) Więc, ja – już nie muszę.

(1) Artysta  –  sztuką wsławi.

(2) Wiec, ja – już nie muszę.

(1) Redaktor – zredaguje.

(2) Więc, ja – już nie muszę.

(1) Kochanek – po kopuluje.

(2) Więc ja – już nie muszę.

(1) Polityk – zadecyduje.

(2)  Więc, ja – już nie muszę.

(1) Choroba – śmiercią złoży.

(2) Więc, ja – już nie muszę.

(1) Medyk – zaleczy.

(2) Więc, ja – już nie muszę.

(1) Oskarżyciel – oskarży.

(2) Więc, ja – już nie muszę.

(1) Strach – ponagli.

(2) Więc, ja – już nie muszę.

(1) Mecenas – obroni.

(2) Więc, ja – już nie muszę.

(1) Złodziej – skradnie.

(2) Więc, ja już nie muszę.

(1) Wierzyciel – upomni.

(2) Więc, ja – już nie muszę.

(1) Oszust – zmanipuluje.

(2) Więc, ja – już nie muszę.

(1) Tyran – ukatrupi.

(2) Więc, ja – już nie muszę.

(1) Zły i Cham – zakrzyczy.

(2) Więc, ja – już nie muszę.

(1) Operator – zamorduje.

(2) Więc, ja – już nie muszę.

(1) Starość – dopadnie.

(2) Więc, ja – już nie muszę.

(1) Prawda – w Oczy spojrzy.

(2) Więc, ja już nie muszę.

(1) Sprawiedliwość – dogoni.

(2) Więc ja – już nie muszę.

(1) Wielebny – z Bogiem się stawi.

(2) Więc, ja – już nie muszę.

(1) Idea – rogiem wzbogaci.

(2) Więc, ja – już nie muszę.

(1) Cierpiące – nerwowo błąkało.

(2) Więc, ja już tak – nie muszę?

(1) Krzywdzące – się upijało.

(2) Więc, ja – już Nic nie muszę…

(3) Trzecie – rozradowało.

 

Kamyk

Kamyk Mały

Bardzo, bardzo był drogi.

Przyglądał mu się – Nadmiernie Duży.

Dla niego – mógł Każdego zabić.

Kamyk Mały.

Krowa Dojna

Krowa Dojna wracała samotnie z Bogatego Pastwiska. Nażarła się do syta. Jej wymiona były pełne. Postura – Olbrzymia. Masa – Gruba. Struktura – Tłusta. Wygląd – Obleśny. W oborze odwróciła się do góry nogami; jakby wyzionęła ducha, a właściwie swym gestem – niejako Wymuszonym Nadmiarem, mówiąc do zaskoczonego całą sytuacją Chłopca Stajennego:

– Dój mnie, bo już ledwo zipię.

Chłopiec Stajenny, lekko zmieszany, czym prędzej podbiegł do Dojnej Krowy, a wtedy, z jej nadmiernie wypełnionych wymion, niczym nowego odwiertu bogatego w surowiec szybu; nie mogąc powstrzymać Nadmiaru własnego  ciśnienia; samoczynnie wytrysnęło w górę – Mleko.

Chłopiec Stajenny rękoma chciał powstrzymać Przepływ. Zaskoczony, w swym chaotycznym działaniu był bezradny. Nie umiał doić Krowy Dojnej leżącej do góry nogami. Obok stało jedynie wiadro, do którego zwykle dojono krowy. Jedną ręką po omacku po nie sięgnął. Drugą bezskutecznie powstrzymywał Przepływ z naturalnie bijącego Źródła.

Zorientował się, że tym razem mleko płynie w odwrotnym kierunku niż zwykle. A nie miał naczynia, które działałoby odwrotnie. Pod ręką nie było też  stosownego węża, Drogą – jaką mleko mogłoby do zwykłego wiadra swobodnie przepłynąć. Bez wątpienia Krowa Dojna i Chłopiec Stajenny byli źle zorganizowani.

Gospodarza – w Gospodarstwie – tymczasem nie było!

*

Bezwzględnie!

Takie było Gospodarstwo – jak jego Właściciel.

Względnie!

Taki był Właściciel – jak  jego Trzoda.