Krowa Dojna

Krowa Dojna wracała samotnie z Bogatego Pastwiska. Nażarła się do syta. Jej wymiona były pełne. Postura – Olbrzymia. Masa – Gruba. Struktura – Tłusta. Wygląd – Obleśny. W oborze odwróciła się do góry nogami; jakby wyzionęła ducha, a właściwie swym gestem – niejako Wymuszonym Nadmiarem, mówiąc do zaskoczonego całą sytuacją Chłopca Stajennego:

– Dój mnie, bo już ledwo zipię.

Chłopiec Stajenny, lekko zmieszany, czym prędzej podbiegł do Dojnej Krowy, a wtedy, z jej nadmiernie wypełnionych wymion, niczym nowego odwiertu bogatego w surowiec szybu; nie mogąc powstrzymać Nadmiaru własnego  ciśnienia; samoczynnie wytrysnęło w górę – Mleko.

Chłopiec Stajenny rękoma chciał powstrzymać Przepływ. Zaskoczony, w swym chaotycznym działaniu był bezradny. Nie umiał doić Krowy Dojnej leżącej do góry nogami. Obok stało jedynie wiadro, do którego zwykle dojono krowy. Jedną ręką po omacku po nie sięgnął. Drugą bezskutecznie powstrzymywał Przepływ z naturalnie bijącego Źródła.

Zorientował się, że tym razem mleko płynie w odwrotnym kierunku niż zwykle. A nie miał naczynia, które działałoby odwrotnie. Pod ręką nie było też  stosownego węża, Drogą – jaką mleko mogłoby do zwykłego wiadra swobodnie przepłynąć. Bez wątpienia Krowa Dojna i Chłopiec Stajenny byli źle zorganizowani.

Gospodarza – w Gospodarstwie – tymczasem nie było!

*

Bezwzględnie!

Takie było Gospodarstwo – jak jego Właściciel.

Względnie!

Taki był Właściciel – jak  jego Trzoda.

Zainspirował Cię ten wpis?
Podziel się ze znajomymi:

0 Komentarzy

Nie ma jeszcze komentarzy

Twój komentarz