Przeprosić siebie

Podczas niedawnego spotkania ze studentami,
pewien przystojny młody mężczyzna, i nie wiem czy dlatego, że obok niego siedziała atrakcyjna koleżanka,
czy też z innych bliżej mi nie znanych powodów,
od czasu do czasu, po cichutku komentował do ucha tejże koleżanki, swoje – refleksje.

Z racji tego, że był mężczyzną, wydobywał z siebie dość niski dźwięk. Na sali dało się słyszeć coś na kształt cichego, ledwo słyszalnego, buczenia.

Jak wiesz niskie dźwięki właśnie tak się rozchodzą,
nie znany jest kierunek ich pochodzenia,
dlatego subwoofer kina domowego bardzo często może być ustawiony w dowolnym miejscu domowej przestrzeni.
Nie ma to praktycznego żadnego znaczenia skąd dochodzi bas. Trudno jest nawet zlokalizować jego źródło.

W pewnym momencie źródło dźwięku zauważyło siebie.
Zauważenie pochodziło z innej, bo wizualnej przestrzeni.
Po prostu w pewnym momencie nasz wzrok wzajemnie na siebie natrafił i pewnie dlatego buczenie zreflektowało się by przejść w milczenie.

Jako, że młody człowiek był taktowny i kulturalny,
powiedział – przepraszam.

Wówczas również refleksyjnie odpowiedziałem,
że tak naprawdę najbardziej przeszkadza sobie,
ponieważ w tym samym czasie kiedy mówi nic do niego nie dociera, bo po prostu i zwyczajnie nie może.

Wówczas student zreflektował się jakby jeszcze bardziej,
a że jest bystrym człowiekiem, co oznacza,
że jego rozumienie jakby samo wzniosło się na wyższy wymiar, odpowiedział:

No dobra,to – przepraszam siebie.

Przeprosić siebie – jakże piękny zwrot.
Przeprosić siebie – jakże mądry zwrot.
Prawdziwy Zwrot.

Przeprosić siebie – za wszystkie krzywdy, które sobie wyrządziłem.
Przeprosić siebie – za myśli, które bolą.
Przeprosić siebie – za wszystko, co nie moje.
Przeprosić siebie – i tu sam wstaw to, za co chciałbyś siebie przeprosić, by zawrócić i zacząć wszystko jakby od początku, jakby z nową świadomością siebie.

Z nową mądrością siebie, z nowym rozumieniem siebie.
Ze świadomością wyższego wymiaru.

I zapomnieć, tak – teraz możesz zapomnieć, choć historycznie będziesz miał tego świadomość, że było,
ale będzie to już obraz z dystansu,
tak jakbyś zdumiony oglądał kogoś innego,
i to najwyższa prawda istnienia Teraz i
działania radością każdej chwili.

Czego, po dłuższej przerwie Tobie życzę.
Andrzej Hanisz

Wyznanie z Drogi Galaxy

Niżej słowa osoby będące efektem coachingu AMH Galaxy.
Tekst możesz zrozumieć lub nie zrozumieć.
Przyjąć lub odrzucić.
Czuć albo nie czuć.
Zobaczyć lub nic nie widzieć.

Te słowa jednak w Tobie zostaną. Będą uśpione. Czekały.
Na właściwy czas.
Czas uświadomienia.

Czytaj powoli.

Móżdżenie daje cierpienie.

Teraz wiem, że mózg pozostaje w służbie światła.
To jedyne przesłanie i prowadzenie

Błądzenie jest szukaniem.
Szukanie błądzeniem.
Połączenie jest byciem w domu, byciem u siebie.

Możesz zauważyć, doznałem olśnienia,
to dlatego miałem wstrzymane kwestie
pełnej zawodowej realizacji i osobistego spełnienia.

Dlatego, że do mojego oświecenia,
które jest od dawna – właściwie od dziecka,
musiał dołączyć umysł. Czysty umysł.

Umysł, nie-umysł.
Umysł w służbie mnie i Tego nade mną.

Teraz nic nie jest mi potrzebne więcej,
ale wiem, że do wszystkiego mam dostęp.

Tracę opór, stając się światłem.
Mam ten stan i nie mogę bez niego żyć,
bo on jest najważniejszy.

Ja jestem Źródłem.

Kiedyś myślałem, że to Coś jest oddalone,
że muszą być spełnione warunki połączenia.
Teraz zrozumiałem, że to ja jestem Źródłem.

Połączyłem się, zjednoczyłem się ze źródłem.
Ta odległość została już pokonana.

To jest potrzeba, to świadomość połączenia.
Teraz, tak naprawdę, jestem w strefie cudów.

Teraz moja misja się wypełnia,
I jest odczuwalna.

Pojawiają się rezultaty, które są efektem połączenia.
I jestem tego pewien.

Teraz jestem już tym na poziomie ducha.

Uświadomienie oznacza stawanie się.
Uświadomienie jest tylko jedno – na poziomie źródła.

Totalne życie, totalne bycie w połączeniu.

Sprawa Złoto-Kluczowa

W czasie każdej przemiany czy też jak wolisz zmiany.

Czy też jak wolisz, odwrotnie!

Jest takie miejsce, w którym jest taki zamek.

Są takie drzwi, które trzeba otworzyć.

I może wydawać się Tobie, że wiesz gdzie (?)  ich szukać.

Znasz kod dostępu, masz w ręku klucz.

A jednak, dalej szukasz swego  – jak i gdzie (?),

bo gdybyś wiedział, to byś już tam był.

Szukasz, szukasz i nie znajdujesz

A wiesz czemu?

Potrzebujesz Klucza Niezwykłego,

Bo Twoja sprawa jest Bardzo Ważna.

Ważna jak Ty.

To sprawa, naprawdę Złoto Kluczowa,

gdzie prawdziwym wyzwaniem jest zobaczenie siebie,

dla siebie i poprzez siebie.

Początkowo, bardzo trudno jest to zrobić samemu.

Najczęściej jest to w ogóle niemożliwe.

Potrzebujesz właściwego i czystego prowadzenia.

Bo jak mówią buddyści.

Czy oko może zobaczyć siebie?

Czy nóż może skaleczyć siebie?

Potrzebujesz zewnętrznego wsparcia, jako źródła obserwacji,

które odda Tobie, Ciebie i Sobie.

I jak już to zauważysz, to inicjacja zmiany jest łatwa.

Praktycznie wyjawiłem Tobie istotę coachingu.

I tajemnicę AMH Coachingu.

Potem już sam będziesz wiedział jak, gdzie, po co i dlaczego (?)

Potem Będziesz Złotym Kluczem.

Potem poczujesz Prowadzenie.

Potem zobaczysz światło własnej Mądrości i Czystości.

Potem zobaczysz Więcej.

W granicach przeznaczenia,

pola  Twoich możliwości.

Ciekawe też, że nie bardzo będziesz mógł się z tym podzielić.

Dlaczego? Zrozumie Ciebie tylko ten,

kto jest na tym samym poziomie uświadomienia.

A skoro jest na tym samym poziomie,

To właściwie o czym macie rozmawiać.

Wówczas będziecie milczeć,

By  rozumieć, rozumieć siebie bez słów.

I świat się  zmieni.

Łeb – master

Jest potrzebny, jest bardzo potrzebny.

A kiedy jest potrzebny?
Wtedy, kiedy jest potrzebny!

Mistrzostwo bycia, jak sadzę,
polega właśnie na takiej wyważonej proporcji,
pomiędzy umysłem, a nie-umysłem.

Słowem umysł ma wspierać, służyć, pomagać.

Najpierw zbierasz dane, te dane to wiedza.
Potem, kiedy dane połączą się z uczuciem,

odkrywasz prawdę,  swoją prawdę,
i masz ją na wyłączność.

Ta prawda, to już niej jest wiedza,

to jest uświadomienie.
Potem bardzo chcesz przekazać to dalej.
Pędzisz podekscytowany zmieniać świat,
by przekazać to co chcesz przekazać, i co?

Najczęściej dostajesz obuchem w łeb,
i się zaczyna, wymądrzanie, spieranie, udowodnianie.
Rodzi się spór, konflikt, gdzie nie ma zwycięzcy.

Bo, z uświadomieniem jest tak, jest ono Twoje,
I tylko Twoje, i na własny wyłączny użytek.

Ono zostało dane Tobie, żebyś mógł zrobić kolejny krok,
by stać się Łeb-Masterm swojego losu.

Po cichutku, samotnie.

A mądrość, hmmm
To umiejętność przekazania tego dalej.
W taki sposób, by inni myśleli,

sam do tego doszedłem.

Dziękuję

Przeczytaj niezwykłe słowa.

Słowa oświecenia, jakiego i Ty możesz doświadczyć.

Przeczytaj niezwykłą modlitwę,

której autora zachowam w tajemnicy.

Możesz te słowa przyjąć jako życzenia.

Życzenia na Nowy Rok Mistrzowski.

Biedo Ty  moja  kochana.
Dziękuje  ci  za  to, że  byłaś.

Dzięki tobie, nauczyłem  się  pokory.

Dzięki  tobie, nauczyłem  się  pragnąć  wielkich  rzeczy.

Dzięki  tobie nauczyłem  się doceniać  malutkie  kochane chwile.

Dzięki  tobie,  dostrzegłem  ludzi i  ich ból.

Dzięki  tobie, zrozumiałem  swoją niewinność.

Dzięki  tobie, pokochałem  siebie takim  jakim  jestem.

Dzięki  tobie, nie  zrobiłem  tylu  złych rzeczy.

Dzięki  tobie, poznałem co  to zło.

Dzięki  tobie, poznałem  prawdziwych  przyjaciół.

Dzięki  tobie, poznałem  dobro  samotności.

Dzięki  tobie nauczyłem  się  przepraszać i  dziękować.

Dzięki  tobie nauczyłem  się kochać  bezinteresownie.

A  teraz , kiedy  spełniłaś swój doniosły  cel.

Dziękuję , że byłaś,  i  nawet nie wiesz jak  się  cieszę  ,że  byłaś.

Zawsze będę  cenił  Twoją  wielką  siłę.

Siłę możliwości odnalezienia   prawdy.

Teraz  mogę  zacząć  rozumieć  bogactwo.

A  dzięki  tobie  zrozumiem  je  lepiej.

Dziękuje  ci  za  to że  byłaś.

Dziękuję za bogactwo, które w sobie odkrywam.

Dziękuje za Jasny Błogosławiony Dzień.

Dziękuję za Ciemną Świętą Noc.

Dziękuję za to że Jestem.

Bym mógł odmieniać oblicze Tej Ziemi.

Dziękuję.

Codzienne Życzenia, od Święta

Gdybym zostawił to miejsce pustym.
Czym Byś je wypełnił?

Gdybym chciał życzyć!
To, czego byś Ty, życzył?

Gdyby każdy dzień był świętem!
To, jak, by to było?

Gdybyś miał pozwolić sobie!
To, na co?

Gdybyś miał zauważyć!
To, co byś zobaczył?

Gdybyś miał otrzymać!
To za co?

Gdybyś miał ofiarować!
To, co byś darował?

Gdybyś miał doświadczyć!
To, czego?

Gdybyś miał zaszaleć!
To po co?

Andrzej Hanisz

Infoholicy

Napisał do mnie Maks, gdzieś z Drogi.
www.omax.la

Nie chce mi się oglądać nieoświeconych ludzi,
z tymi teoriami wszystkimi,

które nie mają żadnego związku z naszym życiem, codziennym.

Dużo gadania, sławy, ego, pieniędzy,
a mało pożytku dla oświecenia ludzi,
czy nawet wzniesienia wyżej ich świadomości,
która by się przełożyła na zmianę
w ich codziennym życiu.

Wolę na drzewo patrzeć,
albo na górę.

Mam spory kontakt z amerykanami
i powiem tak, jakbyś był w USA,
to byś miał dość tych all teorii odkryć itd.

Tu dopiero to zrozumiałem,
oni są chorzy infoholicy.

Ciekawa refleksja jak i sam termin – infoholicy.
Ze swej strony też to zaobserwowałem.

Upraszczanie, obserwacja,
sprowadzenie do istoty, prostota,
to najtrudniejsze wyzwanie,
Dla ludzkiej percepcji i prawdy.

Tak w codziennym życiu, postawie, badaniach,
relacjach, strategiach, koncepcjach, nauce,
czy też coachingu.

Gurgijew dawno, dawno temu pisał o wymądrzaniu.
To drugi zgrabny termin oddający istotę istoty.
Istotę niezrozumienia, stwarzania fikcji,
iluzji życia.

Nadawania wartości, bezwartości.
Stwarzanie pozorów wiedzy.
Intelektualny bełkot,
Biegnący w dwóch przeciwnych kierunkach.

Pierwszy powoduje dobre samopoczucie
I jest to dający się sprzedać pozór: nauki, sztuki, ideologii.
Traktowany często jako wzorzec mądrości.

Drugi dający odmienny efekt, czyli złe samopoczucie,
zagubienie, wyrażone w słownym inteligentnym bełkocie
i nim spowodowane.

I prawie wszyscy temu ulegamy.
Jaka więc rada?
A, przypomniało mi się!
Nie udzielam rad.

Skuteczny coaching

Najlepszy coach to taki, którego nie widać.
Najlepszy coaching wtedy, kiedy powiesz,

Sam to osiągnąłem.

Oglądałeś w lesie sosny,
I wiesz jak wygląda las sosnowy.
Drzewa blisko siebie,
Szybko pną się w górę,
W poszukiwaniu światła.

Rosną równo.
Wszystkie do siebie podobne.
Wątłe, anorektyczne.
Wydają się krzyczeć
Same to osiągnęłyśmy.
W wyścigu życia na deski.

A widziałeś samotną sosnę,
Na lasu skraju.
Rośnie bez ograniczeń przestrzeni.
Wolna i pełna fantazji tworzenia siebie.

Majestatyczna, olbrzymia
Pełna harmonii i piękna.
Mocna i niezależna.
Też, sama to osiągnęła.
I jest pod ochroną.

Dobry coaching stwarza właśnie
taką przestrzeń dla Twojego rozwoju.

Byś odkrył swój pełny,
galaktyczny potencjał.

Andrzej Mariusz Hanisz

Jeszcze raz zapraszam na seminarium poświęcone coachingowi.
Będzie o istocie coachingu i pokaz coachingu na żywo dla odważnych.
Organizator ; ASBIRO
Miejsce ; Warszawa Uczelnia Łazarskiego ul. Świerkowa 43 sala 132
Czas ; 12.12.2010r. godzina 10 do 13 30

Harmonia coachingu

Lao Tzu rzekł mniej więcej tak.

Uczenie się polega na codziennym gromadzeniu.
Praktykowanie Tao na codziennym uszczuplaniu.

I taka jest istota praktyki coachingu. Zarówno ze strony coacha jak i klienta. Najpierw spójrzmy na powyższą zasadę od strony coacha.

Żeby stać się skutecznym coachem, potrzebujesz posiadać odpowiednie predyspozycje oraz latami gromadzić doświadczenie, wiedzę i praktyczne umiejętności. Natomiast w czasie sesji potrzebujesz o wszystkim zapomnieć. Żadnych założeń, instrukcji, wytycznych. Czysty umysł, czyli nie-umysł. Czysta obserwacja słów i postawy, nie skażona założeniami, technikami, koncepcjami, myślami. Liczy się tylko obserwacja i diagnoza i pewność, że sprawy potoczą się w odpowiednim kierunku.

Dam przykład. Kiedy przychodzi pacjent do lekarza, to dla właściwego leczenia potrzebna jest właściwa diagnoza. Określenie przyczyny i natury choroby, to największe wyzwanie. Wybór właściwej terapii to sprawa wtórna.

To samo dotyczy coachingu. Najważniejsza jest diagnoza stanu, diagnoza celu, a dopiero później implementacja zmiany i wybór stosowanego narzędzia zmiany by osiągnąć zamierzone rezultaty, cele. Właściwa i trafna diagnoza jest największym dla coacha wyzwaniem, a dla klienta zaskoczeniem.

Implementacja zmiany rozpoczyna się podczas coachingu i weryfikowana jest w czasie, przez właściwe działanie zmierzające do uzyskania pożądanych określonych rezultatów.

Dlatego coaching jest procesem w funkcji czasu. Potrzebny jest czas by móc zaobserwować jego rezultaty.

Od strony klienta, rzecz się ma bardzo podobnie. Też potrzebuje czystości umysłu by móc dotrzeć do źródeł zaburzeń: niepotrzebnych założeń, przekonań, wiedzy, postępowań, automatycznych zachowań. Po dotarciu do źródła zanieczyszczenia klient może podjąć chęć usunięcia zanieczyszczenia.

Nazywam to procesem AMH Change. Oczyszczenie umysłu z niewłaściwego to podstawa. To warunek uzyskania HARMONII – jako celu tego etapu procesu. Potem można iść dalej, wchodząc w obszar, nazwany przeze mnie AMH Flow.

Kiedy osiągasz ten etap to świat zaczyna Ci służyć. Dostrzegasz to co masz dostrzec kierując się własną mocą, podejmujesz własne wybory, weryfikujesz w praktyce ich skuteczność. Czujesz jakbyś był prowadzony przez niewidzialnego doradcę. Nazwijmy go intuicją.

Intuicją kierujesz się też przy wyborze właściwego coacha dla siebie. To ona podpowiada jaki coach i co? – w danym czasie są Tobie potrzebne.

Korzystając z okazji chciałbym zaprosić Ciebie 12 grudnia do Warszawy na mini seminarium dotyczące coachingu w biznesie i życiu. Organizatorem wykładu jest Alternatywna Szkoła Biznesu i Rozwoju Osobistego ASBIRO www.asbiro.pl .

If you don’t transform – you die

To nieco prowokacyjne stwierdzenie jest przyczynkiem do moich rozważań o coachingu.

Refleksja jest sensowna, bo odkrywam, że sam coaching jest procesem dla wielu, tak naprawdę, nieznanym i wiele osób ma o nim, z różnych powodów, fałszywą lub niepełną wiedzę.

Jest to rozważanie bardzo subiektywne i wynikające z moich wieloletnich doświadczeń i obserwacji.

Skąd w Polsce bierze się zamieszanie. Myślę, że z tzw life coachingu, czyli coachingu życiowego, który bardzo często wkracza w obszar terapii, bezpośredniego wpływu różnych szkół osobistej zmiany np. NLP, jak i wymądrzania samych coachów i klientów.

Jednak najpierw parę słów o coachingu tak jak go pojmuje.

Coaching, to w najbardziej eleganckiej formie osiąganie nowych rezultatów: osobistych, zawodowych i biznesowych. Planowanych i nieplanowanych – bo ukrytych w Twoim potencjale.

Coaching to wykraczanie poza dotychczasowe ramy, stwarzanie nowej wizji i nowej tożsamości siebie i organizacji.

Coaching to rozwój osobisty i organizacyjny wspierający wydajność i relacje.

Coaching to też niekończący się proces. Ciągła transformacja osób i zespołów pozwalający kreować nową rzeczywistość i przyszłość tak, by niemożliwe stało się możliwym. Coaching powinien trwać jeden rok tak żeby osadzić na stałe zmiany, które rodzą zmiany– nazwijmy to transformacją systemową.

Coaching to, po odkryciu marzeń i misji (przeznaczenia), stworzeniu jakby nieosiągalnej wizji przyszłości i działanie zgodnie strategią pojęcia określanego słowem sukces.

Coaching jest kompilacją umiejętności zawodowych coacha, co absolutnie nie idzie w parze z ilością ukończonych kursów czy też przynależnością do organizacji zrzeszających coachów.

Coaching może być zarówno negatywny jak i pozytywny, i oba mogą prowadzić do wzrostu.

Coaching polega na specyficznej rozmowie nastawionej na cel klienta i umiejętnym zadawaniu pytań przez coacha, w taki sposób, byś osiągnął zmianę i doszedł do tego sam. To najczęściej jest poziom zmiany na poziomie przekonań, bo właśnie przekonania determinują i stwarzają w wielu obszarach Ciebie.

Coaching dotykać powinien tylko pewnej określonej sfery życia zawodowego i osobistego wyłączając poziomy rozwoju duchowego (chyba, że coach jest prawdziwym nauczycielem duchowym), uzdrawiania, leczenia, i terapii. Coachowie, którzy zapuszczają się w te obszary niestety nie wiedzą co czynią. Skutki bywają opłakane zarówno dla klienta jak i dla coacha. Moja dzisiejsza wiedza podpowiada mi, że dotyczy to również niedoświadczonych terapeutów.

To biznes zrodził coaching! Nie odwrotnie i choć w końcu nie ma to żadnego znaczenia co było pierwsze jajko czy kura, life coaching jest tak samo potrzebny jak i coaching biznesowy. Powiem więcej, że coaching życiowy wzbogacił i wzbogaca coaching biznesowy, i odwrotnie.

Coaching był od zawsze, tylko tak się nie nazywał. W pewnej chwili, kiedy w głowach założycieli rodziła się jego istota, kiedy wszystko sensownie sobie poukładali, zastanowili się jak teraz to sprzedać, a żeby coś sprzedać to trzeba temu czemuś nadać nazwę i tak zrodził się coaching, który dalej już pod tą nazwą transformuje i rozwija jako samodzielna dyscyplina.

Podobnie zresztą zrodziło się NLP i inne szkoły i metody transformacji. Najczęściej metoda jest realizacją siebie jej autora i w tym sensie nie jest idealnie do powtórzenia. Mam na myśli, że nawet gdy się nauczysz jakiejś metody to i tak będziesz to robił po swojemu, i w tym sensie jest to już Twoja metoda.

To jakie coach zastosuje narzędzia jest całkowicie bez znaczenia. Najczęściej coach stosuje narzędzia swojej szkoły i te, które odpowiadają jego wyczuciem najlepiej w określonej sytuacji coachingowej. Chodzi o to żeby klient osiągał zamierzone rezultaty, a te żeby były zgodne z jego misją życia lub jak wolisz przeznaczeniem.

Każdy potrzebuje coacha! Każdy kto chce przekraczać i zmieniać siebie, i świat, a dokładając tezę, że życie ( w tym ciele) jest jedno, z czym się pewnie zgodzisz, a podział na życie zawodowe i osobiste jest sztuczny, to ludzie chcą, po prostu, rozwoju Siebie. Oczywiście rozwój siebie będzie oznaczał dla każdego coś innego. Dlatego też w różnym czasie Twojego rozwoju spotykał będziesz właściwych coachów.

Każdy jest coachem! Tak właśnie jest. Różnica między zawodowstwem i amatorstwem wynika z tego, ze zawodowiec bierze za to pieniądze i inni chętnie mu za to płacą, i powinien mieć w związku z tym znacznie większą wiedzę potwierdzoną umiejętnościami, zdolnościami i predyspozycjami. Nie zawsze tak się dzieje. Często amatorzy są doskonałymi coachami, a zawodowcy, odwrotnie. Dobry coach wywołuje transformacje a jego status nie ma znaczenia..

Coach spełnia różne role! Przewodnika i opiekuna, przyjaciela i kolegi, nauczyciela i ucznia, mistrza i stażysty, mentora, lustra, budzącego ze snu, wyzwalającego i transformującego zmianę.

Coach potrzebuje umieć słyszeć, jak i sam być uczniem. Kogo zapytasz? Tego, co jest jego nauczycielem.

Coach nie może dokonać zmiany, której nie chcesz! Niemniej może powstrzymać przed niekorzystną zmianą.

Coraz więcej osób uczy się coachingu. Coraz więcej osób doświadcza coachingu. Coraz więcej osób czyta o coachingu. Tak rodzi się też rynek coachingu, którego produktem jest grupa zawodowa o nazwie coach.

W biznesie mamy dwa rodzaje coachów. Coach wewnętrzny (lider) i coach zewnętrzny (trener – freelancer)

Coach wewnętrzny to najczęściej Twój przełożony, manager, szef, wyjątkowy pracodawca. Nauczyciel uczący zawodu, wprowadzający do zawodu i firmy. Opiekun i partner. Dostawca i wyzwoliciel inspiracji. W tym właśnie znaczeniu coaching istniał od zawsze. Coach wewnętrzny jest z tej samej organizacji co Ty.

Coach zewnętrzny to właśnie ktoś taki jak coach AMH Coaching.( www.andrzejhanisz.pl , www.amhcoaching.pl) Freelancer spoglądający na Ciebie, Twoją firmę, Twoja karierę z zewnątrz, byś mógł zobaczyć to czego jeszcze nie widzisz. Wyzwolić prawdziwą zmianę. To też nauczyciel coachingu.

Wracając do postawionej wcześniej tezy, że life coaching o tyle wzbogacił co i namieszał. Dlaczego? Ponieważ jest bardziej popularny. Jest znacznie więcej szkoleń dotyczących rozwoju osobistego, terapii, NLP. W Internecie promowana jest niezliczona ilość kursów, metod i narzędzi zmiany, które same w sobie mogą być ok., jednak samo przyswojenie materiału i parodniowa praktyka mistrza nie czyni. Właśnie po takim przygotowaniu są najczęściej coachowie, a metoda pracy i nauki coachingu z kursu na kurs czyni w głowie adepta coachingu coraz większy bałagan.

Istnieją też szkoły coachingu. Pewnie jak to w życiu jedne są dobre inne takie sobie. Szkoły wypuszczają absolwentów, ale pytanie czy kończąc taki kurs możesz być dobrym coachem?

Oglądałem w telewizji wypowiedź bardzo zacnego starszego i bardzo, bardzo znanego człowieka i lekarza. Stwierdził, że lekarz po studiach, choć czuje się lekarzem – ma tożsamość lekarza, tak naprawdę nie jest żadnym lekarzem. Lata praktyki uświadamiają mu dopiero ogrom niewiedzy. Lata praktyki uczą też pokory. Trzeba wielu, wielu lat wzrostu zawodowego i ludzkiego poprzez praktykę, wyrzeczenia, świadomy trud, zaangażowanie, wręcz cierpienie, by móc śmiało powiedzieć Jestem lekarzem.

Sądzę, że to samo dotyczy każdego zawodu związanego z pracą z ludźmi: psychologów, terapeutów, duchownych, lekarzy czy też dobrych coachów ale i, a może przede wszystkim, pracodawców, przedsiębiorców, nauczycieli, liderów, przywódców. Oni też są coachami.

Jakość Człowiecza, takie sformułowanie do mnie przyszło, na określenie behawioralnych cech determinujących nas ludzi.

I skoro Twoja Jakość Człowiecza jest wysoka i ciągle wzrasta to ona wyznacza poziom Twojego coachingu. Staje się wyznacznikiem Twojej jakości i klasy.

Life coaching dotyczy bezpośrednio osoby i praca w tych obszarach jest sporym wyzwaniem i odpowiedzialnością. Coachowi może wydawać się, że pomaga. Klient może tak samo czuć a jednak rezultaty mogą być przeciwne. Czy coach, wielopoziomowo, może ujrzeć prawdziwe skutki swoich działań w chwili coachingu? Jest to dane tylko nielicznym.

Na podstawowym poziomie coaching życiowy jest łatwy w porównaniu z coachingiem biznesowym i być może dlatego wiele początkujących adeptów coachingu zachwyca się możliwością szybkiej pomocy i błyskawicznej zmiany, błyskawicznej transformacji. Jednak kiedy wiesz więcej to nie jest to takie oczywiste. Kiedy coach widzi potencjalne zagrożenia a czasami więzy ludzkiego przeznaczenia ,to może albo zrezygnować z danego coachingu albo wręcz zrezygnować z zawodu lub przetransformować jego jakość.

W coachingu biznesowym chodzi o uzyskanie wymiernych i mierzalnych rezultatów. W coachingu życiowym miara jest bardziej umowna. Jak wspomniałem życie w tym ciele jest jedno. Dobry coach powinien więc posiadać umiejętności obydwu obszarów i mieć intuicje kiedy, i jak je stosować. Musi też być zgoda i chęć, najlepiej nieodparta chęć klienta na sam proces zmiany.

Dobry coach to coach transformacyjny, wykraczający poza te dwa obszary i świadomie unikający definicyjnego podziału. Po prostu jego coaching jest na jak najwyższym poziomie. Dobry coaching zadziwia nie tylko Ciebie ale i coacha.

Dobry coach używa wyłącznie języka klienta, bez nomenklaturowych fajerwerków i do tego ucząc klienta co dla niego dane jego słowa i zdania znaczą.

Coach transformacyjny przekracza wspólnie z klientem Horyzont Zdarzeń i tym też może stać się coaching. Czego Tobie życzę. Przekraczaj siebie w dobrym towarzystwie. Towarzystwie transformujących Coachów.

Andrzej Mariusz Hanisz

Przypisy:
1. If you don’t transform – you die. Jeśli się nie przemieniasz, umierasz.
2. Nie wiedzą co czynią – słynne słowa Jezusa Chrystusa
3. Horyzont Zdarzeń – termin wprowadzony przez Nassima Harameina

« Poprzednia stronaNastępna strona »