Infoholicy

Napisał do mnie Maks, gdzieś z Drogi.
www.omax.la

Nie chce mi się oglądać nieoświeconych ludzi,
z tymi teoriami wszystkimi,

które nie mają żadnego związku z naszym życiem, codziennym.

Dużo gadania, sławy, ego, pieniędzy,
a mało pożytku dla oświecenia ludzi,
czy nawet wzniesienia wyżej ich świadomości,
która by się przełożyła na zmianę
w ich codziennym życiu.

Wolę na drzewo patrzeć,
albo na górę.

Mam spory kontakt z amerykanami
i powiem tak, jakbyś był w USA,
to byś miał dość tych all teorii odkryć itd.

Tu dopiero to zrozumiałem,
oni są chorzy infoholicy.

Ciekawa refleksja jak i sam termin – infoholicy.
Ze swej strony też to zaobserwowałem.

Upraszczanie, obserwacja,
sprowadzenie do istoty, prostota,
to najtrudniejsze wyzwanie,
Dla ludzkiej percepcji i prawdy.

Tak w codziennym życiu, postawie, badaniach,
relacjach, strategiach, koncepcjach, nauce,
czy też coachingu.

Gurgijew dawno, dawno temu pisał o wymądrzaniu.
To drugi zgrabny termin oddający istotę istoty.
Istotę niezrozumienia, stwarzania fikcji,
iluzji życia.

Nadawania wartości, bezwartości.
Stwarzanie pozorów wiedzy.
Intelektualny bełkot,
Biegnący w dwóch przeciwnych kierunkach.

Pierwszy powoduje dobre samopoczucie
I jest to dający się sprzedać pozór: nauki, sztuki, ideologii.
Traktowany często jako wzorzec mądrości.

Drugi dający odmienny efekt, czyli złe samopoczucie,
zagubienie, wyrażone w słownym inteligentnym bełkocie
i nim spowodowane.

I prawie wszyscy temu ulegamy.
Jaka więc rada?
A, przypomniało mi się!
Nie udzielam rad.

If you don’t transform – you die

To nieco prowokacyjne stwierdzenie jest przyczynkiem do moich rozważań o coachingu.

Refleksja jest sensowna, bo odkrywam, że sam coaching jest procesem dla wielu, tak naprawdę, nieznanym i wiele osób ma o nim, z różnych powodów, fałszywą lub niepełną wiedzę.

Jest to rozważanie bardzo subiektywne i wynikające z moich wieloletnich doświadczeń i obserwacji.

Skąd w Polsce bierze się zamieszanie. Myślę, że z tzw life coachingu, czyli coachingu życiowego, który bardzo często wkracza w obszar terapii, bezpośredniego wpływu różnych szkół osobistej zmiany np. NLP, jak i wymądrzania samych coachów i klientów.

Jednak najpierw parę słów o coachingu tak jak go pojmuje.

Coaching, to w najbardziej eleganckiej formie osiąganie nowych rezultatów: osobistych, zawodowych i biznesowych. Planowanych i nieplanowanych – bo ukrytych w Twoim potencjale.

Coaching to wykraczanie poza dotychczasowe ramy, stwarzanie nowej wizji i nowej tożsamości siebie i organizacji.

Coaching to rozwój osobisty i organizacyjny wspierający wydajność i relacje.

Coaching to też niekończący się proces. Ciągła transformacja osób i zespołów pozwalający kreować nową rzeczywistość i przyszłość tak, by niemożliwe stało się możliwym. Coaching powinien trwać jeden rok tak żeby osadzić na stałe zmiany, które rodzą zmiany– nazwijmy to transformacją systemową.

Coaching to, po odkryciu marzeń i misji (przeznaczenia), stworzeniu jakby nieosiągalnej wizji przyszłości i działanie zgodnie strategią pojęcia określanego słowem sukces.

Coaching jest kompilacją umiejętności zawodowych coacha, co absolutnie nie idzie w parze z ilością ukończonych kursów czy też przynależnością do organizacji zrzeszających coachów.

Coaching może być zarówno negatywny jak i pozytywny, i oba mogą prowadzić do wzrostu.

Coaching polega na specyficznej rozmowie nastawionej na cel klienta i umiejętnym zadawaniu pytań przez coacha, w taki sposób, byś osiągnął zmianę i doszedł do tego sam. To najczęściej jest poziom zmiany na poziomie przekonań, bo właśnie przekonania determinują i stwarzają w wielu obszarach Ciebie.

Coaching dotykać powinien tylko pewnej określonej sfery życia zawodowego i osobistego wyłączając poziomy rozwoju duchowego (chyba, że coach jest prawdziwym nauczycielem duchowym), uzdrawiania, leczenia, i terapii. Coachowie, którzy zapuszczają się w te obszary niestety nie wiedzą co czynią. Skutki bywają opłakane zarówno dla klienta jak i dla coacha. Moja dzisiejsza wiedza podpowiada mi, że dotyczy to również niedoświadczonych terapeutów.

To biznes zrodził coaching! Nie odwrotnie i choć w końcu nie ma to żadnego znaczenia co było pierwsze jajko czy kura, life coaching jest tak samo potrzebny jak i coaching biznesowy. Powiem więcej, że coaching życiowy wzbogacił i wzbogaca coaching biznesowy, i odwrotnie.

Coaching był od zawsze, tylko tak się nie nazywał. W pewnej chwili, kiedy w głowach założycieli rodziła się jego istota, kiedy wszystko sensownie sobie poukładali, zastanowili się jak teraz to sprzedać, a żeby coś sprzedać to trzeba temu czemuś nadać nazwę i tak zrodził się coaching, który dalej już pod tą nazwą transformuje i rozwija jako samodzielna dyscyplina.

Podobnie zresztą zrodziło się NLP i inne szkoły i metody transformacji. Najczęściej metoda jest realizacją siebie jej autora i w tym sensie nie jest idealnie do powtórzenia. Mam na myśli, że nawet gdy się nauczysz jakiejś metody to i tak będziesz to robił po swojemu, i w tym sensie jest to już Twoja metoda.

To jakie coach zastosuje narzędzia jest całkowicie bez znaczenia. Najczęściej coach stosuje narzędzia swojej szkoły i te, które odpowiadają jego wyczuciem najlepiej w określonej sytuacji coachingowej. Chodzi o to żeby klient osiągał zamierzone rezultaty, a te żeby były zgodne z jego misją życia lub jak wolisz przeznaczeniem.

Każdy potrzebuje coacha! Każdy kto chce przekraczać i zmieniać siebie, i świat, a dokładając tezę, że życie ( w tym ciele) jest jedno, z czym się pewnie zgodzisz, a podział na życie zawodowe i osobiste jest sztuczny, to ludzie chcą, po prostu, rozwoju Siebie. Oczywiście rozwój siebie będzie oznaczał dla każdego coś innego. Dlatego też w różnym czasie Twojego rozwoju spotykał będziesz właściwych coachów.

Każdy jest coachem! Tak właśnie jest. Różnica między zawodowstwem i amatorstwem wynika z tego, ze zawodowiec bierze za to pieniądze i inni chętnie mu za to płacą, i powinien mieć w związku z tym znacznie większą wiedzę potwierdzoną umiejętnościami, zdolnościami i predyspozycjami. Nie zawsze tak się dzieje. Często amatorzy są doskonałymi coachami, a zawodowcy, odwrotnie. Dobry coach wywołuje transformacje a jego status nie ma znaczenia..

Coach spełnia różne role! Przewodnika i opiekuna, przyjaciela i kolegi, nauczyciela i ucznia, mistrza i stażysty, mentora, lustra, budzącego ze snu, wyzwalającego i transformującego zmianę.

Coach potrzebuje umieć słyszeć, jak i sam być uczniem. Kogo zapytasz? Tego, co jest jego nauczycielem.

Coach nie może dokonać zmiany, której nie chcesz! Niemniej może powstrzymać przed niekorzystną zmianą.

Coraz więcej osób uczy się coachingu. Coraz więcej osób doświadcza coachingu. Coraz więcej osób czyta o coachingu. Tak rodzi się też rynek coachingu, którego produktem jest grupa zawodowa o nazwie coach.

W biznesie mamy dwa rodzaje coachów. Coach wewnętrzny (lider) i coach zewnętrzny (trener – freelancer)

Coach wewnętrzny to najczęściej Twój przełożony, manager, szef, wyjątkowy pracodawca. Nauczyciel uczący zawodu, wprowadzający do zawodu i firmy. Opiekun i partner. Dostawca i wyzwoliciel inspiracji. W tym właśnie znaczeniu coaching istniał od zawsze. Coach wewnętrzny jest z tej samej organizacji co Ty.

Coach zewnętrzny to właśnie ktoś taki jak coach AMH Coaching.( www.andrzejhanisz.pl , www.amhcoaching.pl) Freelancer spoglądający na Ciebie, Twoją firmę, Twoja karierę z zewnątrz, byś mógł zobaczyć to czego jeszcze nie widzisz. Wyzwolić prawdziwą zmianę. To też nauczyciel coachingu.

Wracając do postawionej wcześniej tezy, że life coaching o tyle wzbogacił co i namieszał. Dlaczego? Ponieważ jest bardziej popularny. Jest znacznie więcej szkoleń dotyczących rozwoju osobistego, terapii, NLP. W Internecie promowana jest niezliczona ilość kursów, metod i narzędzi zmiany, które same w sobie mogą być ok., jednak samo przyswojenie materiału i parodniowa praktyka mistrza nie czyni. Właśnie po takim przygotowaniu są najczęściej coachowie, a metoda pracy i nauki coachingu z kursu na kurs czyni w głowie adepta coachingu coraz większy bałagan.

Istnieją też szkoły coachingu. Pewnie jak to w życiu jedne są dobre inne takie sobie. Szkoły wypuszczają absolwentów, ale pytanie czy kończąc taki kurs możesz być dobrym coachem?

Oglądałem w telewizji wypowiedź bardzo zacnego starszego i bardzo, bardzo znanego człowieka i lekarza. Stwierdził, że lekarz po studiach, choć czuje się lekarzem – ma tożsamość lekarza, tak naprawdę nie jest żadnym lekarzem. Lata praktyki uświadamiają mu dopiero ogrom niewiedzy. Lata praktyki uczą też pokory. Trzeba wielu, wielu lat wzrostu zawodowego i ludzkiego poprzez praktykę, wyrzeczenia, świadomy trud, zaangażowanie, wręcz cierpienie, by móc śmiało powiedzieć Jestem lekarzem.

Sądzę, że to samo dotyczy każdego zawodu związanego z pracą z ludźmi: psychologów, terapeutów, duchownych, lekarzy czy też dobrych coachów ale i, a może przede wszystkim, pracodawców, przedsiębiorców, nauczycieli, liderów, przywódców. Oni też są coachami.

Jakość Człowiecza, takie sformułowanie do mnie przyszło, na określenie behawioralnych cech determinujących nas ludzi.

I skoro Twoja Jakość Człowiecza jest wysoka i ciągle wzrasta to ona wyznacza poziom Twojego coachingu. Staje się wyznacznikiem Twojej jakości i klasy.

Life coaching dotyczy bezpośrednio osoby i praca w tych obszarach jest sporym wyzwaniem i odpowiedzialnością. Coachowi może wydawać się, że pomaga. Klient może tak samo czuć a jednak rezultaty mogą być przeciwne. Czy coach, wielopoziomowo, może ujrzeć prawdziwe skutki swoich działań w chwili coachingu? Jest to dane tylko nielicznym.

Na podstawowym poziomie coaching życiowy jest łatwy w porównaniu z coachingiem biznesowym i być może dlatego wiele początkujących adeptów coachingu zachwyca się możliwością szybkiej pomocy i błyskawicznej zmiany, błyskawicznej transformacji. Jednak kiedy wiesz więcej to nie jest to takie oczywiste. Kiedy coach widzi potencjalne zagrożenia a czasami więzy ludzkiego przeznaczenia ,to może albo zrezygnować z danego coachingu albo wręcz zrezygnować z zawodu lub przetransformować jego jakość.

W coachingu biznesowym chodzi o uzyskanie wymiernych i mierzalnych rezultatów. W coachingu życiowym miara jest bardziej umowna. Jak wspomniałem życie w tym ciele jest jedno. Dobry coach powinien więc posiadać umiejętności obydwu obszarów i mieć intuicje kiedy, i jak je stosować. Musi też być zgoda i chęć, najlepiej nieodparta chęć klienta na sam proces zmiany.

Dobry coach to coach transformacyjny, wykraczający poza te dwa obszary i świadomie unikający definicyjnego podziału. Po prostu jego coaching jest na jak najwyższym poziomie. Dobry coaching zadziwia nie tylko Ciebie ale i coacha.

Dobry coach używa wyłącznie języka klienta, bez nomenklaturowych fajerwerków i do tego ucząc klienta co dla niego dane jego słowa i zdania znaczą.

Coach transformacyjny przekracza wspólnie z klientem Horyzont Zdarzeń i tym też może stać się coaching. Czego Tobie życzę. Przekraczaj siebie w dobrym towarzystwie. Towarzystwie transformujących Coachów.

Andrzej Mariusz Hanisz

Przypisy:
1. If you don’t transform – you die. Jeśli się nie przemieniasz, umierasz.
2. Nie wiedzą co czynią – słynne słowa Jezusa Chrystusa
3. Horyzont Zdarzeń – termin wprowadzony przez Nassima Harameina

Czy warto pisać książki? Porada Biznesowa

Napisał do mnie partner i konsultant AMH Coaching www.amhcoaching.pl Mariusz Maksymilian Jasionowski bardzo ciekawą analizę, którą zamieszczam dla refleksji. Możesz ją potraktować jako bezpłatną Poradą Biznesową, a jeżeli chcesz indywidualnej porady tylko dla Twojego biznesu to zajrzyj na www.amhcoaching.pl/b_poradybiz.html , by dowiedzieć się więcej.

Rynek książek w Polsce jest szacowany na 2mld złotych (ale rynek ogólny bez podręczników to w 2007 wynosił tylko 1,35mld) W zeszłym roku zostało wydanych 28 tysięcy książek.

Jeśli podzieli się nawet te 2 miliardy na 28 tysięcy to średnia wielkość sprzedaży wyjdzie 71 tysięcy złotych .Pomijam w tym wyliczeniu sprzedaż tytułów już obecnych na rynku!!!

Średnio autor dostaje 15% ceny półkowej, czyli jeden autor średnio zarobi 10 tysięcy złotych – minus podatek!!!

Patrząc na zasadę 80/20 to 5600 tytułów zgarnie 240 milionów dając średnio autorowi 42 tysiące złotych minus podatek.

Idąc głębiej z zasadą 80/20 jakieś 1000 tytułów będzie hitami, które dadzą średnio po 200 tysięcy dla autora.

Pozostałe 22 400 tytułów da autorowi fenomenalny średni zysk 60mln/22400= 2670zł minus 19% podatku 🙂

Widać, więc żeby zarobić sensownie należy znaleźć się w 20% lepiej sprzedawanych książek. Teraz należałoby przeanalizować co ludzie najczęściej kupują? – Harry Potter, kryminały, harlequiny itp 🙂

Jest jeszcze rynek ebooków?

Średni zysk z 1 egzemplarza dla autora to 1,5zł!!!

Rynek jak widać jest płyciutki (Rocznie na teraz jest sprzedawanych około 50tys sztuk ebooków) i dopóki nie rozruszają go duzi jak empik.pl, który do tej pory ich nie sprzedaje, choć się przymierza, to masz już obraz ebookowego biznesu.

Miłego czytania 🙂

max

Dodam, miłego pisania i skoro już wiesz, że na pisaniu nie zarobisz, to może za Twoim pisaniem stoi inna wartość. Na przykład chęć bycia znanym, podziwianym i szanowanym, a może wielbionym i czczonym?

Oczami wyobraźni widzisz scenę i siebie jak rozdajesz autografy. Jesteś przecież Autorem. Liczysz się w branży. Właśnie napisałeś książkę więc Jesteś ekspertem. Jesteś autorytetem. To też jest droga i to dość powszechna.

Tylko droga do czego? Na pewno do wymądrzenia, że użyję kolokwializmu Gurdżijewa.

A może jednak masz coś istotnego do przekazania światu? Jeżeli tak, to warto pisać bez względu na zyski i bez względu na wszystko. Tylko zanim napiszesz czy nie warto zadać sobie pytanie, czy to jest prawdą? Skąd wiem, że to jest prawda? Na jakim poziomie jest to prawda? Dla Kogo piszę i po co? Ot takie, zwyczajne, dylematy autora.

Wówczas, nie zadajesz sobie pytania czy ludzie to kupią? Przecież nie chodzi o zysk. Prawda? Tylko, właściwie o co, bo sam już nie wiem?

A jeśli chodzi jednak o kasę to zobacz jak to robi np Joe Vitale, ale wówczas nie zadawaj sobie trudnych pytań.

AMH COACHING

Dawno, dawno temu w umysłach dwóch ludzi, całkiem niezależnie zrodziła się pewna idea.

Ruszyła w drogę, bez nazywania siebie,  krążyła, szepcząc i zapraszając – proszę, oto jestem. JESTEM.

Była bardzo, bardzo stara. Stara jak świat, niemniej wciąż ewoluowała i w takim sensie była bardzo młoda.

Zauważyliśmy i odczuliśmy jej istnienie. Być może stało się to wynikiem wielu lat pracy i nauki, obserwacji, samo-rozwoju, przemyśleń, uświadomień.

Idea połączyła  nas we wspólnym przedsięwzięciu budowania dobrego, i oto jest:

WOLNA, NOWATORSKA, ZAWODOWA I OTWARTA
Koncepcja, Szkoła, Metoda COACHINGU
AMH
racjonalnej i skutecznej zmiany,

BYŚ OSIĄGNĄŁ TO CZEGO POTRZEBUJESZ I TO CO JEST TOBIE POTRZEBNE.

AMH powstało i powstaje przy współpracy niezwykłych ludzi, których zjednoczyła pasja, niezależna filozofia oraz wspólny cel, a intuicyjna metodologia stała się kamieniem węgielnym koncepcji.

Współpracujemy z niezależnymi świadomymi osobami, zwykłymi-niezwykłymi ludźmi, które same przeszły  proces AMH i mogą służyć Tobie…

… w odnalezieniu Twojej  własnej drogi rozwoju

…w rozumieniu Twojej nieomylnej intuicji

…w pokonywaniu Twoich trudności

…w dążeniu do Twojego celu

…w Twoim biznesie

…w Twojej karierze

…w Twoim życiu

…Ty

Tylko Ty, bo nikt nie może być lepszy w byciu Tobą.

Zapraszamy, byś został Prezesem Zarządu Własnego Losu z AMH COACHING

O czym Ciebie informują:
Andrzej Mariusz Hanisz i Bartłomiej Guzik

P.s.
Być może czegoś Tobie teraz brakuje. Czujesz pewien niedosyt. Chcesz odkryć tajemnicę, poznać sekret  czym naprawdę jest idea, koncepcja, szkoła i metoda?  Jak może zmienić Twoje życie, Twoją, karierę, Twój biznes? Jeżeli tak, to więcej już wkrótce na www.amhcoaching.pl.

Czy to prawda?

Czy możesz mieć absolutną pewność, że to prawda?
Jak reagujesz, gdy wierzysz, że ta myśl jest prawdziwa?
Kim byłbyś bez tej myśli?

Ot i cała filozofia zmiany. Czy nie urzeka jej prostota?

Jest jednak  warunek jej doświadczenia, będziesz potrzebował chcieć wykonać Pracę, bo tak ją nazywa Byron Katie.

Koszt pracy nazwijmy ją coachingiem, a właściwie autocoachingiem sprowadzi się w tym przypadku wyłącznie do ceny zakupu książki.

Niezwykłej książki, która może zmienić Twojej życie.

Przyznam, że to najlepsza pozycja jaką czytałem o rozwoju. Napisana przez współczesnego człowieka, ludzkim, czyli prostym językiem

To książka o rozwoju bez granic, a kiedy na poważnie zajmiesz się pracą będziesz mógł zajść tak głęboko jak będzie Ci dane.

Czytelnika znającego różne formy terapii, coachingu, czy też neurolingwistycznego programowania i psychologii zapewne może zdziwić brak nowości w pytaniach Katie. Łatwość i  prostota metody. Znasz to przecież.

No więc, może i znasz, możesz nawet znać co one robią, czym są i jak się nazywają (mam na myśli pytania) i co z tego? To jest tylko wiedza, z którą możesz się podzielić z innymi.

W pracy pracujesz ze sobą mając do współpracy przyjaciela i wroga w jednym, czyli własny mózg ze swoim ego.

To właśnie ego spowodowało, że uznałeś metodą  banalną. Tak ,tak mózg to niezwykła instytucja.

Jak zajmiesz się pracą wiedza stanie się uświadomieniem i to właśnie uświadamia nam Byron Katie w Radości każdego dnia i swojej metodzie zmiany, którą nazwała The Work.

O czym Ciebie zwyczajnie informuję.

Jesteś Coachem!

Jesteś coachem, kiedy jesteś rodzicem,
ale…Jesteś coachem, kiedy jesteś dzieckiem.

Jesteś coachem, kiedy Jesteś nauczycielem.
Jesteś coachem, kiedy Jesteś trenerem.
Jesteś coachem, kiedy Jesteś lekarzem, terapeutą, duszpasterzem.
Jesteś coachem, kiedy Jesteś doradcą,  konsultantem, handlowcem.

Zapytasz,  trochę zdziwiony, to każdy jest coachem?

Jak najbardziej, tylko nie każdy robi to świadomie i tak to nazywa, bo Jesteś coachem, kiedy  rozmawiasz i wywierasz wpływ, a właściwie możesz też nie rozmawiać, czasami wystarczy, że JESTEŚ!

Codziennie  z kimś  dyskutujesz, wydajesz polecenia, spierasz się… itd.

Codziennie rozmawiasz przynajmniej z jedną osobą, a gdy nikogo w pobliżu nie ma, to tą osobą jesteś Ty sam.

Wniosek: Sam dla siebie Jesteś najważniejszym COACHEM!

I skoro zgodzisz się ze mną, to może warto poznać czym właściwie jest coaching?

Jakie są jego rodzaje?
Co daje dobry coaching?
Jak to robić świadomie?

A Jeżeli Jesteś lub chcesz zostać przedsiębiorcą.
Jeżeli myślisz jak przedsiębiorca.
Jeżeli podejmujesz przedsiębiorcze działania, realizujesz nowe projekty.

To wywierasz na otoczenie wpływ szczególny…
I szczególna jest twoja rola i odpowiedzialność.

Kiedy już zdecydowałeś się i JESTEŚ managerem lub przedsiębiorcą to masz OBOWIĄZEK być dobrym coachem 🙂

Obowiązek wobec kolegów i pracowników.
Od tego głównie zależy powodzenie Twojego biznesu.

I jeżeli tak jest, to zapraszam Ciebie na seminarium

Jak coaching może zwiększyć Twoją biznesową skuteczność?
Będzie w nim mowa o coachingu w biznesie. Może twoim biznesie?

Dowiesz się,  doświadczysz jak coaching przyspiesza biznesową skuteczność we wszystkich jego aspektach i na różnych poziomach zmiany?

Jak być dobrym, a może wyjątkowym coachem?

A będziesz  wyjątkowym coachem !!! kiedy będziesz wzorem do naśladowania.

Kiedy będziesz dostrzegał w innych to co w nich najlepsze, jedyne, niepowtarzalne i wyjątkowe.

Kiedy będziesz dostrzegał i modelował najlepszych w Twojej branży, bo w coachingu przede wszystkim o to chodzi. Modelować najlepsze praktyki.

Będziesz dobrym coachem kiedy będziesz spójny.

Seminarium potrwa trzy godziny.
Pierwsza godzina to rzecz  o samym coachingu, nazwijmy ją teoretyczną.
Dwie następne to pokaz, warsztat takich form, narzędzi coachingu, które od jutra będziesz mógł zastosować w swoim biznesie.

Na, które wraz z Małgosią Trznadel  i Klub Świadomego Przedsiębiorcy serdecznie zapraszam.

Czas
5.10.2009. Pierwszy poniedziałek października,  godzina 18;00

Miejsce
Łódź. Napisz do Małgosi Trznadel żeby potwierdzić zgłoszenie  malgorzata.trznadel@mtplan.pl
a osobnym mailem zostaniesz poinformowany, gdzie odbędzie się seminarium. Ilość miejsc ograniczona.

Cena
40 zł.Płatne przelewem lub przy wejściu.

Bonus
Jeżeli będzie to dla Ciebie wartościowe i pomocne to pozostanę z Tobą w  kontakcie poseminaryjnym, wymieniając doświadczenia pracy trenerskiej, managerskiej, coachingowej (indywidualny Follow up)

Andrzej Hanisz

Siedem pytań

Uwaga nie czytaj tego teksu jeżeli nie chcesz się zmienić. Ten tekst jest dla tych, którzy pragną kreować swoje życie.

Uznałem, że jest to bardzo istotna informacja dla Ciebie i jeżeli ją właściwie wykorzystasz  to będzie się działo. Oj, będzie się działo!
Koniecznie wydrukuj go i czytaj tak długo aż nauczysz się tych pytań na pamięć. Czytaj tak długo aż pytania staną się częścią Twojego życia i częścią Ciebie.
Czego z całego serca Tobie życzę.

SIEDEM PYTAŃ, KTÓRE MOGĄ ZMIENIĆ TWOJE ŻYCIE!
Sahar Bierman

Siedem pytań zostało stworzone po to, byś mógł uwolnić się od ograniczeń 3-wymiarowej rzeczywistości, byś mógł stworzyć swój świat zgodnie z własnym wyborem.

Fizyka kwantowa mówi nam o tym, że we wszechświecie przyszłość istnieje jako niezliczona liczba możliwości, zanim jeszcze zostaną one zaobserwowane. Te możliwości są następstwem działania fali. Tak jakby każda z nich była reprezentowana w formie wybrzuszenia się energii. Kiedy wybór zostanie dokonany, fala się załamuje. Pytanie wytwarza falę możliwości. A kiedy możliwość już zaistnieje, jedyne, co musisz zrobić, to po prostu wybrać.

Poniższe pytania mają szczególnie rozległy zasięg oraz dużą moc kreacji. Kiedy zadasz pytanie nie spodziewaj się natychmiastowej odpowiedzi, co oczywiście również może się zdarzyć. Czasami sam fakt zadania pytania już wywołuje zmiany. Zwróć uwagę na swoje sny i zauważ, co nagle pojawia się w twoim życiu. Mogą to być słowa książki, zdjęcie, wspomnienia itp., zadając, bowiem pytanie już przesuwamy energię. Zadawaj, więc pytania aż do tego momentu, kiedy nie będą ci one dłużej służyły.

1 CZY TA ENERGIA NALEŻY DO MNIE?

Podczas przesunięcia w Nową Energię częstotliwości zmieniają się radykalnie i gwałtownie. Kiedy planetarna wibracja jest wyższa czujesz się rozszerzony i błogi. Czujesz się wówczas jakbyś naprawdę już rozumiał, o co w tym wszystkim chodzi. Jesteś spokojny i zadowolony wiedząc, że wszystko obraca się na dobre. Kiedy jednak planeta osiąga niższą częstotliwość zaczynają się problemy. Stare, ograniczone wzorce, od których myślałeś, już się uwolniłeś, wróciły. Może to mieć miejsce na niwie mentalnej, emocjonalnej lub fizycznej. Wówczas czujesz się jakbyś już niczego nie rozumiał. Możesz czuć napięcie lub zmęczenie albo jedno i drugie. Wygląda, bowiem, że rzeczy nie mają się wcale dobrze. Możesz też wrócić z powrotem do starych nawyków. Możesz powiedzieć, „Och, nie, myślałem, że to już skończone, ale chyba nie miałem racji….znowu” Czy nie brzmi to znajomo?

Jesteś bardziej wrażliwą osobą niż myślisz. Nie tylko wyczuwasz częstotliwość przesunięć planety, ale także przechwytujesz myśli, emocje i fizyczne dolegliwości innych ludzi. Jest to wspaniała umiejętność będąca częścią natury istnienia w Nowej Energii. Problem jednak stanowi to, że podświadomie zdajesz sobie sprawę z istnienia tej energii i dopasowujesz ją do wzorca, który sam wyrażałeś w przeszłości oraz do tego, co odpowiadało jego częstotliwości! Stare wzorce mogą być negatywnymi emocjami, ograniczającymi myślami, bólem lub chorobą albo po prostu starymi nawykami, które już ci nie służą. Czujesz tę energię i myślisz, że jest ona twoją.

W ten sposób proces ten zachodził u mnie, kiedy cierpiałam na bóle w plecach. To był stary wzorzec, we mnie. Przez większość mego życia byłam ograniczona z powodu tego bólu, konkretnie rwy kulszowej. Ostatnio, ten problem zniknał. No dobrze, nie zniknął. Pracowałam bardzo ciężko oczyszczając programy i ucząc się bycia w harmonii z ciałem. Kiedy ból znowu powrócił najpierw zaczęłam osądzać siebie „Och, nie, dlaczego znowu to tworzę?” Wstrzymałam się jednak i zamiast tego zdecydowałam się spojrzeć na to z miejsca mojej rozszerzonej istoty. I wówczas zdałam sobie sprawę, że energie, które wyczuwałam, przekładałam na stare wzorce. Patrząc wewnątrz siebie zobaczyłam coś na kształt powiewu wiatru, który przenikał przeze mnie. Tylko, że ja zezwoliłam na coś więcej niż przenikanie. Miałam w ciele zaczepy, które łapały ten wiatr i w moim ciele go zakotwiczały. Zaistniało podobieństwo energii a ponieważ była ona podobna, uznałam ją za swoją.

Inny przykład dotyczy sytuacji, kiedy wpadłam w obsesję wspominania wszystkich strasznych (tak myślałam) rzeczy, które mój eks-małżonek zrobił przed i w czasie naszego rozwodu. Zanim zdałam sobie z tego sprawę, utknęłam w labiryncie dręczących mnie myśli. „Tę sprawę mam już dawno za sobą. Jak to się stało, że znowu w tym ugrzęzłam?” Wówczas zrozumiałam jedno. To, co odczuwałam nie należało do mnie. Wzorzec energii dopasował się do tego, czego kiedyś doświadczałam w trakcie dramatycznych wydarzeń i rozwodu. Ta energia była mi znajoma, więc wywołała podobną reakcję we mnie. Mój umysł wytworzył myśli odpowiadające tej energii.

Nie musisz odbierać tych wszystkich zewnętrznych energii. Będąc świadomym tego, co się dzieje będziesz w stanie odciąć się od reakcji na nią i tym samym mógł powstrzymać jej symptomy. Bądź uważny i kwestionuj wszystko, co czujesz i o czym myślisz. Zapytaj siebie, „Czy to jest moje?” Twoja wewnętrzna mądrość da ci odpowiedź. Możesz uzyskać odpowiedź wprost, przeprowadzić test lub skorzystać z kart. Jeżeli energia nie należy do ciebie zostanie ona zdemaskowana przez zadanie tego pytania. Powiedz te słowa ” Dziękuję za jej uświadomienie, ale ona nie należy do mnie. Niech przejdzie dalej” Użyj własnej wyobraźni, zniszcz swoje zaczepy, oddychaj i pozwól jej odejść. Ulga, jaką odczujesz może nie będzie natychmiastowa, ale daj sobie trochę czasu. Kontynuuj oddychanie i uwalnianie.

Oto ćwiczenie, które jest doskonałą praktyką w tym procesie.

Przejdź się na spacer w sąsiedztwie, tam gdzie żyją ludzie. W czasie spaceru zwróć uwagę na każdą myśl, emocję lub fizyczne odczucie i spytaj „Czy to jest moje?” Byłam zdumiona, kiedy sama tak zrobiłam. W pewnym momencie poczułam się smutna, natychmiast mój umysł odnalazł coś w moim życiu z powodu, czego mogłam poczuć się smutna. Uchwyciłam to jednak i spytałam, „Czy to jest moje?”. Odpowiedź brzmiała, „NIE”. „Pozwól temu odejść”, powiedziałam i smutek się ulotnił, tak po prostu. Później poczułam ból bioder, również nie mój, który też minął w ciągu kilku minut. Sytuacje tego rodzaju, w których właściwie nie było nic mojego, często miały miejsce!

Utrzymując logiczną świadomość tego procesu sądzę, że będziesz naprawdę zaskoczony jak mało twoich myśli, emocji i fizycznych reakcji naprawdę jest twoje!

2. CO BY BYŁO GDYBY ( )?

Wszystko, co zostało kiedykolwiek stworzone najpierw powstało w wyobraźni. Kiedy zadasz pytanie „ Co by było gdyby…?” wyobraź sobie jak byś się z tym czuł. Kiedy używasz zmysłu czucia by odebrać potencjalną rzeczywistość uruchamiasz część w tobie, która tworzy tę rzeczywistość. Skup swoją wyobraźnię na tym by wywołać inne, nowe wrażenie. To otworzy drogę fali energii by zamanifestować się w upragnionym skutku. Skupiając się na fizycznej manifestacji ograniczasz się tylko do tej opcji. TY chcesz mieć wszystkie opcje otwarte, nawet te, których nie jesteś sobie teraz wyobrazić.
Oto kilka przykładów:
Co by było gdyby…..
• Gdybym zawsze miał mnóstwo pieniędzy?
• Gdyby moje ciało zawsze wyglądało tak jak tego pragnę?
• (to jest nawet lepsze) Gdybym kochał ciało takie jakie jest?
• Gdybym odniósł wspaniały sukces?
• Gdybym wiedział jak się zachować w każdej sytuacji?
• Gdybym nie musiał się martwić o mojego syna (córkę, matkę, itd.)?
Jeżeli masz trudności wyobrażeniu uczucia, nie poddawaj się i kontynuuj zadawanie sobie stale tego pytania. Możesz zapytać, „ Co by było gdybym mógł sobie wyobrazić….?” Im więcej czasu spędzisz czując oczekiwany efekt, tym lepiej.

3.CO JEST POTRZEBNE, ABY…… ZAISTNIAŁO BEZ WYSIŁKU?

W Nowej Energii kreujemy rzeczywistość bez wysiłku. Kiedy chcesz by coś się wydarzyło ale nie jesteś pewien jak to zrobić, zadaj sobie to pytanie. Nie pytaj, “Co powinienem zrobić” lub, “Jaki jest następny krok?” Czy czujesz różnicę w energii tych dwóch pytań? Kiedy pytasz się co robić, nastawiasz się na tworzenie z wysiłkiem, w sposób linearny. „Co jest potrzebne?” jest zaproszeniem do pojawienia się skutku bez wysiłku i bez pracy a także zezwala przyjść tym możliwościom o których nawet nie myślałeś. To pytanie zaprasza wszechświat do udzielenia ci wsparcia w twojej kreacji.

4. CO JEST DOBREGO W TYM, ŻE CZEGOŚ NIE OTRZYMUJĘ?

Tak często koncentrujemy się na tym, co jest złe lub, co złego jest w danej sytuacji. Potem zaczynamy osądzać siebie lub innych za to, że się pomyliliśmy lub, że do tego dopuściliśmy. To, na czym skupiasz uwagę staje się większe. A więc pytanie, „Co dobrego jest w tym, że czegoś nie otrzymuję” koncentruje cię na tym, co dobre i nie wywołuje osądu. Pomyśl ile razy coś osądzaliście jako złe, np. utrata pracy. Kiedy spojrzysz na to z perspektywy czasu (być może po tym kiedy zdobędziesz lepszą pracę) zdasz sobie sprawę, że utrata pracy była właściwie pozytywna. Zadanie tego pytania przesuwa twoją uwagę a to zmienia twoje doświadczenie.

5. JAK JA TO STWORZYŁEM?

Kiedy pytasz „Jak ja to stworzyłem?” Pytasz swą świadomość o ten moment nieświadomości, kiedy powziąłeś decyzję, która doprowadziła cię do tego niezbyt dobrego rezultatu. Moja córka była chora na zapalenie ucha. Pewnego popołudnia ja zaczęłam czuć się źle, byłam naprawdę zmęczona i obolała. Spytałam „Jak ja to stworzyłam?” Pamiętałam, że moje ucho zaczęło mnie boleć wcześniej tego dnia i zdałam sobie wówczas sprawę z tego, że przejęłam na siebie ból i cierpienie mojej córki. Myślałam, że moje ciało będzie zdolne do uwolnienia się od choroby szybciej niż ona. Po sześciu dniach córka wcale nie czuła się lepiej. W pewnym momencie, już później, ja straciłam świadomość tej całej sytuacji, myślałam, bowiem o czymś zupełnie innym. W ciągu dwóch godzin ponownie poczułam się źle i zadając pytanie „Jak ja to stworzyłam?”, dotarłam do miejsca w swej nieświadomości z którego już byłam zdolna do od-tworzenia, odwrócenia tego procesu. Dobrą wiadomością było to, że obie wróciłyśmy szybko do zdrowia.

NIE PYTAJ, „DLACZEGO JA TO ZROBIŁEM?’ Kiedy pytasz, „dlaczego” Przenosi cię to z powrotem do pętli twych własnych porażek, które kiedykolwiek w przeszłości doświadczyłeś wraz z wszystkimi emocjami i osądami. DLACZEGO przywołuje to wszystko, np. osądy twojego obrażającego cię rodzica czy eks-małżonka, którzy jak sam wierzysz, uświadamiają ci, że robisz te wszystkie głupie rzeczy. Te utrwalone reakcje ograniczają rzeczywistość w twojej obecnej sytuacji. Zamiast pytać, więc „Dlaczego”, zapytałam, ”Jak to się zaczęło, jakie było źródło tworzenia tego doświadczenia”?

6. CO TO MIAŁOBY ZNACZYĆ GDYBY NIE CHODZIŁO O BÓL?

Zastosuj to pytanie po tym jak zapytasz „Czy to jest moje?”, kiedy twoje samopoczucie nie uległo zmianie. Doświadczenie bólu polega na interpretacji czucia nadchodzących informacji. To pytanie daje ci, więc możliwość odmiennej interpretacji. Ból może się pojawić wówczas, jeżeli jest coś, co twoja istota próbuje ci zakomunikować a ty jej nie słuchasz. Emocje również mogą być tłumaczone jako ból.

7. JAK MOŻE BYĆ JESZCZE LEPIEJ NIŻ TERAZ?

Powiedz tak, kiedy dzieje się cokolwiek, co ci się podoba. Jeżeli znajdziesz jakieś pieniądze „Jak może być jeszcze lepiej niż teraz?” Jeżeli kelner przyniesie ci przepyszny deser za darmo, ”Jak może być jeszcze lepiej niż teraz?”.
Kobieta znalazła grosz na ziemi. Spytała, „Jak może być jeszcze lepiej niż teraz?” Wkrótce potem znalazła 10zł na tylnim siedzeniu taksówki i spytała, „Jak może być jeszcze lepiej niż teraz?”. Lśniący przedmiot w studzience ulicznej przykuł jej uwagę. Była to diamentowa bransoletka. Niestety kobieta wówczas powiedziała. “Lepiej być nie może”! I nie było.

Powiedz “Jak może być jeszcze lepiej niż teraz?”, kiedy dzieje się cokolwiek, czego nie lubisz, co ci się nie podoba. Jeżeli złapiesz gumę w kole samochodu, ”Jak może być jeszcze lepiej niż teraz?” Jeżeli twoje dziecko ma kłopoty w szkole… „Jak może być jeszcze lepiej niż teraz?” Jest to zaproszenie wszechświata by ci pokazał jak może być lepiej.

Jeżeli nie wiesz, jakie zadać pytanie… spróbuj tego:
O CO BYM SIĘ ZAPYTAŁ GDYBYM WIEDZIAŁ, O CO PYTAĆ?
To może brzmieć niemądrze, ale prawdopodobnie jest to najlepsze pytanie ze wszystkich!

Systematyczne zadawanie tych pytań zmieni twoją rzeczywistość. Oto wielka tajemnica. „Sami to wszystko tworzymy!”. My stworzyliśmy tę grę życia na Ziemi. My kontynuujemy tę kreację codziennie. Dlaczego więc nie zrobić tego w sposób, jaki nam odpowiada? Dlaczego nie mamy mieć z tego radości i bawić się tym?
Jak by to było gdybyś mógł stworzyć wszystko cokolwiek sobie wymarzysz?
Żródło: Internet

Energia Kochanka Trumpa

Leżała na półce dwa tygodnie i czekała… Na co? Pewnie na moje dostrojenie. Jednak, gdy ją wziąłem raz do ręki, to trzymałem do końca… Dlaczego?

Gdyż, jest w niej niezwykła siła, niezwykła energia, niezwykła prostota skomplikowanej materii…

Ta energia jest coachingiem dla mnie i dla Ciebie. Prawie darmowym, bo za 29,00. Reklamowana jest jako Drogowskaz Trumpa do autostrady sukcesu, a nosi tytuł Sukces mimo wszystko.

Jak zauważasz, mam na myśli książkę. Książkę niezwykłą, bo napisaną prostym, jasnym, krótkim słowem.

Zawiera filozofię, myśl, sposób działania zawarte w pigułce i jeżeli ją połkniesz to jakbyś modelował i zarazem doświadczył niezwykłego człowieka.

To rzecz o pasji. To rzecz o życiu pasją i robienia tego co się kocha robić.

To energia

Tak to jedno słowo najpełniej oddaje treść i  przesłanie książki.

Pozytywna energia. Bardzo, bardzo, bardzo szybka energia…Pęd ku przeznaczeniu…

Taką energię widuję u nielicznych… Taką energię czasami mają kochankowie. Kochankowie swoich wizji.

Bielszy odcień bieli

Pamiętasz Procol Harum i Garry Brookera, i te niezapomniane przeżycie kiedy słyszysz…, Bielszy odcień bieli, i zastanawiasz się, czy biel może być bielsza, czerń czarniejsza, szarość szarsza a kolory bardziej kolorowe?

To tak właśnie się dzieje, kiedy się budzisz, kiedy się budzisz do nowego i nieznanego, kiedy się przebudzasz. Kiedy nieznane zaczyna być znane i jesteś trochę zaskoczony, trochę zdziwiony, i czasami możesz czuć pustkę, do której czas Cię przyzwyczai. Czujesz, całym sobą,  nowy stan.

Stan uświadomienia.

Jest to nowe doznanie. Potrzebujesz więc czasu na jego akceptację, bo już nigdy, nie będzie tak jak dawniej.

A jak będzie? Spraw, żeby fascynująco. I ja tak właśnie się poczułem, wynikiem spotkania z Mariuszem, artystą i wolnomyślicielem, i filozofem (www.vegeart.pl) , a wybraliśmy się Drogą do Sławy. Droga do Sławy wiodła, linią brzegu a skrajem lasu, od Józefowa do Sławy. (Tak się metaforycznie złożyło).

Najprzód weszliśmy w stan rozszerzonej i podwyższonej świadomości. Widząc więcej, słysząc więcej i czując więcej.

Idąc, rozmawialiśmy, będąc wzajemnie dla siebie coachami. Każdy miał jakąś swoją intencję. Jaka była Mariusza, tego nie wiem. Wiem jaka była moja.

W Sławie siedliśmy na rynku i nic do siebie nie mówiąc – patrzyliśmy, rozumiejąc..,hmmm.., więcej..? Rozumiejąc czym jest sława. Rozumiejąc, niezrozumiałe. Rozumiejąc własne intencje i stając się jakby bardziej tym Kim chcemy być.

Dzięki więc Mariusz za drogę do Sławy…

I jeżeli, to co piszę wyda się Tobie  niezrozumiałe lub trochę niezrozumiale to i tak życzę Tobie Przebudzenia.

Doświadcz tego, bo to wznosi. Doświadcz, i może dotknij geniuszu. Swojego geniuszu.

To, taka koncepcja. Założenie, i zarazem przekonanie. Wiara, bo wiara ma dla Ciebie znaczenie cholernie praktyczne.

Warto więc bacznie zważać na swoje myśli, bo to one budują przekonania. Budują Ciebie i mnie, jeszcze rzecz najważniejsza  każda myśl jest Twoja z chwilą gdy o niej pomyślisz, i to jest moje największe uświadomienie.

Proste?

Proste, jak droga do sławy.

Bez znieczulenia

Rozmawiałem z koleżanką o subiektywności ludzkich doświadczeń, NLP, coachingu, terapii, języku, słowach, uczuciach, relacjach, celach, możliwościach, pragnieniach, edukacji, egoizmie, rodzinie, biznesie, itp. itd.

O tym, że jedyną obiektywną rzeczą jest nasz subiektywizm, i takie tam różne mądre kawałki.

Taka zwyczajna, lekko mądra, na całkowitym luzie rozmowa.

Przy okazji objaśniałem, co mam na myśli, i po co to wszystko.

Zadała mi pytanie.

Andrzej, a czy nie można, ot tak, zwyczajnie, prostą drogą, prosto do celu?