Jakość żywa

Gdybym miał „coś” czytającemu „za darmo” polecić, niczym śmiertelnie nieśmiertelną radę.
I gdybym miał nic więcej nie pisać i nie mówić.
Jednym słowem, zamilknąć.
I  gdyby miał to być ostatni tekst na tym blogu.

To bez cienia wątpliwości i lęku wskazałbym na
„Wolność od znanego” Jiddiego Krishnamurtii.

To nic, że już to, być może, kiedyś czytałeś.
Przeczytaj to „teraz” raz jeszcze, i raz jeszcze, i raz jeszcze,
i w nim, czyli w „teraz”, już pozostań,
jak co niektórzy powiadają, na „wieki wieków”.

Umierając każdą chwilą, w każdej chwili dla przeszłości tworzysz nieustanne teraz.
Ruch i wir swojego istnienia bez utraty energii. Stajesz nadprzewodnikiem. Nie ma w tobie oporu i konfliktu.

Jesteś niczym nie skrępowaną radością bez jej świadomości.
„Jakością żywą” samego „prawdziwego” siebie.

Obserwując i pamiętając takim jakim byłeś.
Wiesz, a jednocześnie zapomniałeś. Przecież to już historia.
A cechą historii jest fakt, że nigdy nikogo i niczego nie nauczyła.

Teraz nie jesteś beznamiętny.
Dopiero teraz jesteś prawdziwie namiętny.
Kochając i doceniając życie.

Niestety potrzebujesz wszystko odrzucić,
a najbardziej to co ci tak bliskie czyli swoje własne zaimplementowane najczęściej od innych a później podtrzymywane już przez samego siebie, wyobrażenia czyli iluzje żywe.

Być może, nareszcie stając się prawdziwie wolnym, nowym i wiecznie żywym.

O czym nierozsądnego czytelnika z ufnością informuję.
Bo jedyną prawdą jest Twoje obecne życie.

Zanim klikniesz, zatrzymaj się i zapamiętaj co czujesz?
Boisz się? Nie boisz się? Tak czy siak to i tak jesteś bezpieczny.
http://www.jiddu-krishnamurti.net/pl/krishnamurti-wolnosc-od-znanego

Być może za jakiś czas, jak posprzątasz chałupę, jakby nie wiadomo skąd pojawią się same, jak rzecze Gurgijew prawdziwe niczym nie skrępowane „boskie impulsy istnieniowe”
wiary, miłości i nadziei ale nawet i o nich najlepiej zapomnieć i nie być ich świadomym.

Wówczas tym jesteś czym jesteś i nie masz o tym intelektualnego pojęcia.
Stajesz się „jakością żywą” samego „prawdziwego” siebie. Czystą energią i czystą materią. W końcu to tylko różne stany skupienia.

Teraz jesteś prawdziwie religijny żyjąc własnym życiem. Oto jedyna droga na skróty. Droga bez drogi. Radosny w swojej samotności i czujący połączenie ze wszystkim co prawdziwe.

p.s.
Wiem kto się ze mną kontaktuje.
Nie ci, którzy chcą narzędzi zmiany.
Nie ci, którzy mówią o zmianie.
Nie ci, którzy chcą się czegoś nauczyć.
Nie ci, którzy są ciekawi.
Nie ci, którzy chcą coś przed sobą ukryć.
Ci, którzy chcą doświadczyć zmiany i dla których jestem z różnych względów odpowiednią osobą czyli właściwym na dzisiaj potencjałem.

Infoholicy

Napisał do mnie Maks, gdzieś z Drogi.
www.omax.la

Nie chce mi się oglądać nieoświeconych ludzi,
z tymi teoriami wszystkimi,

które nie mają żadnego związku z naszym życiem, codziennym.

Dużo gadania, sławy, ego, pieniędzy,
a mało pożytku dla oświecenia ludzi,
czy nawet wzniesienia wyżej ich świadomości,
która by się przełożyła na zmianę
w ich codziennym życiu.

Wolę na drzewo patrzeć,
albo na górę.

Mam spory kontakt z amerykanami
i powiem tak, jakbyś był w USA,
to byś miał dość tych all teorii odkryć itd.

Tu dopiero to zrozumiałem,
oni są chorzy infoholicy.

Ciekawa refleksja jak i sam termin – infoholicy.
Ze swej strony też to zaobserwowałem.

Upraszczanie, obserwacja,
sprowadzenie do istoty, prostota,
to najtrudniejsze wyzwanie,
Dla ludzkiej percepcji i prawdy.

Tak w codziennym życiu, postawie, badaniach,
relacjach, strategiach, koncepcjach, nauce,
czy też coachingu.

Gurgijew dawno, dawno temu pisał o wymądrzaniu.
To drugi zgrabny termin oddający istotę istoty.
Istotę niezrozumienia, stwarzania fikcji,
iluzji życia.

Nadawania wartości, bezwartości.
Stwarzanie pozorów wiedzy.
Intelektualny bełkot,
Biegnący w dwóch przeciwnych kierunkach.

Pierwszy powoduje dobre samopoczucie
I jest to dający się sprzedać pozór: nauki, sztuki, ideologii.
Traktowany często jako wzorzec mądrości.

Drugi dający odmienny efekt, czyli złe samopoczucie,
zagubienie, wyrażone w słownym inteligentnym bełkocie
i nim spowodowane.

I prawie wszyscy temu ulegamy.
Jaka więc rada?
A, przypomniało mi się!
Nie udzielam rad.

GO!

Kto pójdzie po chili i oliwę? Zapytała małżonka. Ja , odpowiedziałem bez namysłu. Czemu? Sam nie wiem. Poszedłem do Biedronki (biedronka-niskie ceny – marketingowy majstersztyk)

Była tylko oliwa, więc skierowałem się w stronę centrum. Z oddali dobiegała rytmiczna muzyka. Zobaczyłem Edwarda i coś niezwykłego. Edwarda opowieść o… ale poczekaj…

Edwarda znam, pewnie z czterdzieści lat. Pamiętam jak zaczynał, coś co nazwał Terminus A Quo, coś co przypominało teatr. Na owe czasy bardzo kontrowersyjny teatr. Mało zrozumiały dla ludzi i dla mnie, ale zrozumiały dla Edwarda. Jednak Edward wcale się tym nie przejmował, robił, robił, robił i robi cały czas swoje…

Od jakiegoś czasu wspominam, że drogą do mistrzostwa jest powtarzanie i determinacja, i muszę przyznać, że Edward jest w tym mistrzem. Mistrzem dla swoich uczniów i widzów Mistrzem determinacji i realizacji siebie.

Wracając do spektaklu, a była to opowieść niezwykła. Niezwykła w formie. Niezwykła w treści. Opowieść metaforyczna i wielo, wielopoziomowa. Pewnie każdy doświadczał czegoś innego.

Niezwykłe przesłanie o przebudzenie, a  właściwie

JEDEN WIELKI  KRZYK O PRZEBUDZENIE!

Wyobraź sobie trans, możesz nawet zamknąć oczy unosząc je lekko do góry. Teraz usłysz transową muzykę i wyobraź sobie, jak jednakowo ubrani, w czarnych garniturach i białych koszulach poruszają się ludzie.

Ludzie roboty. Ludzie nieludzie. Są w transie, niezwykłym transie, śnie rzeczywistości. Grze rzeczywistości i nierzeczywistości, niczym komputerowy świat. Wirtualny  świat fantomów, pokemonów.

Rytmicznie idąc tworzą chaos. Za chaosu wyjawia się porządek, żeby znowu wejść w chaos i tak wydaje się bez końca. Yng i yang. Szybko przemienia się w wolno. Wolno w szybko. Porządek w nieporządek.

Pomyślałem, to jakby o nas. O nas,  ludziach. Trochę historii. Trochę cierpienia człowieczego, i wołanie,

OBUDŹ SIĘ!

Nad wszystkim, niczym Gurgijew,  czuwa Edward. Jest jak Uniwersum, wie kiedy, jak i po co? Kiedy zagwiżdże, nastąpi zmiana. Ruch zaczyna być inny po czym znowu powraca.

Wreszcie cząstki się rozchodzą i …znikają… Czekamy, jak gdyby miało się jeszcze coś wydarzyć, ale się nie wydarzy, już się wydarzyło. Koniec. Jak w życiu.

Właśnie się PRZEBUDZIŁEŚ. Przebudziłeś, jeżeli byłeś w transie. A jeśli się nie przebudziłeś, to dalej spisz. Nic nie szkodzi sen jest ok. Tylko czy Twój jest ok?

Czujesz radość i smutek, i znowu radość, bo tym jest przebudzenie.

Rozumieć Edwarda to być w śnie innym niż Twój, więc lepiej  wejdź od razu w trans. Wówczas zrozumiesz. Ja tak zrobiłem, byłem w transie. W transie byli aktorzy.

Poczujesz wówczas zrozumienie na poziomie energii, bo właśnie na tym poziomie rozmawia z widzem Edward i jego wspaniały zespół. Zespół prawdziwie zaangażowanych w życie ludzi.

A kiedy chcesz przeżyć coś co ja przeżyłem to tylko potrzebujesz to zobaczyć. Zobaczyć i poczuć,. Wówczas  będzie to doznanie na poziomie uświadomienia.

Więcej o Edwardzie Garmoncie i jego teatrze na www.terminusaquo.eu/
O czym mówię możesz zobaczyć na www.youtube.com/watch?v=D0v6yithDFg

I tak się zastanawiam czemu poszedłem tamtędy przypadkiem, nie przypadkiem.

Przerwany sen

Sen przerwał dzwonek telefonu. Dzwonił, kolega, przyjaciel. Znaczy…Koniec wakacji…

Jak Forex? Zapytałem.

Erazm, bo tak ma na imię,  poświęcił cały swój zawodowy czas, rynkom kapitałowym. Jest to też jego sposób zarobkowania.

Wiem, że nauka kosztowało go sporo. Sporo czasu. Dwa lata, po prawie osiem godzin codziennej praktyki. Dodam, że przedtem już opanował warszawski parkiet, czyli GPW.

Będąc biegłym księgowym poznał analizy: techniczną,  fundamentalna przedsiębiorstw, a czytanie bilansu, rachunku zysków i strat sprawiało mu taką samą przyjemność jak mi czytanie Lalki lub sesji terapeutycznych.

Swoją drogą zboczenia doprawdy mają różne odcienie. Erazm odczuwa radość obserwując wykresy i to na paru monitorach. Niczym trzy orgazmy naraz.

Ta nauka to też  całkiem sporo kasy. Dość drogi kurs, powiedzmy za co najmniej pięćdziesiąt tysięcy złotych.

Kiedy nawiązałem do Forexu, Erazm, rozentuzjazmowany stwierdził…Wiesz, odkryłem coś bardzo, bardzo ważnego.

Wowww… Co?

Jeśli Jesteś zdenerwowany, odpuść sobie. Po prostu w tym dniu weź sobie wolne i nie idź do pracy.

Wniosek, niby banalny. Jednak ten wniosek nie był wiedzą, był uświadomieniem i to jest ta różnica, która czyni różnicę.

W tym przypadku różnica między wiedzą a uświadomieniem jest taka, jakbyś myślał że umiesz grać w pokera, ale do tej  pory grałeś w pokera na żetony i całkiem dobrze opanowałeś zasady, albo taka sama, jak gra na giełdzie nie swoimi lub  fikcyjnymi pieniędzmi.

Tą złotą myśl, która wówczas tylko ma wartość, kiedy sam tego doświadczasz, wiesz o co chodzi, można rozciągnąć, na wiele dziedzin życia.

Kiedy idziesz do pracy i źle się czujesz, to jest prawie pewne, że będziesz kiepskim pracownikiem. Twoje decyzje będą po prostu takie sobie albo złe.

Kiedy, będąc przedsiębiorcą,  w złym stanie emocjonalnym ruszasz na spotkanie z rynkiem, to wiedz, że rynek ci przywali.

Słowem Twój stan jest najważniejszy. Stan to podstawa wszystkiego. To podstawa Twojego sukcesu. Oczywiście zakładam, że umiejętności masz lub je cały czas doskonalisz.

Jednak cóż po umiejętnościach, kiedy jesteś w kiepskim stanie emocjonalnym.

W sierpniu byłem tydzień czasu na obozie Tay- Chi zorganizowanym przez Mariusza Sroczyńskiego, i w tym miejscu serdecznie  dziękuję Tobie Mariusz,  za  wiedzę, umiejętności, i to, że stworzyłeś wartościową wartość. www.ymaawarszawa.prv.pl

Przez siedem dni w tygodniu, codziennie o 7 45, Mariusz uczył nas…jednego ruchu. Ten ruch zawierał się w przedziale pomiędzy… rozkrokiem. Takie od i do. Optymalne od i optymalne do, a właściwie ćwiczyliśmy to tak długo by stawało się optymalne i przeszło do nieuświadomionej somatycznej kompetencji.

Potem była jeszcze noc tysiąca powtórzeń. Czyli, powtarzanie jednego ruch przez dwie i pół godziny, tysiąc razy. Kiedy przyjechałem do domu już samodzielnie ćwiczyłem ten ruch wielokrotnie i wiem, że dalej nie jest doskonały. Cóż, doskonałość, to po prostu, lata praktyki, lata ćwiczeń, lata powtórzeń.

W obrębie tego ruchu nasze ciało, było pozycjonowane tak, by  w każdej chwili uzyskać zamierzony, optymalny  rezultat (elegancja ruchu, siła uderzenia, koncentracja, wyluzowanie).

Ten ruch jest  dla mnie kinestetyczna metaforą, czegoś co Richard Bandler zawiera w pytaniu uważaj ile przyjemności jesteś w stanie wytrzymać?

Po drugiej stronie, tego pytania jest pytanie, uważaj ile nieprzyjemności jesteś w stanie doświadczyć, ze skutkiem dla ciebie obojętnym.

I tak balansujemy w życiu pomiędzy przyjemnością i nieprzyjemnością, i ci, którzy posiedli taką umiejętność, by był to proces kontrolowany w granicach spodziewanego ryzyka, spodziewanej straty, odnoszą sukcesy. Skuteczni przedsiębiorcy po prostu kontrolują ryzyko, czyli wiedzą ile mogą stracić a ile zyskać.

Są ugruntowani, niczym mistrzowie Tay-Chi i nic, i nikt,  nie jest w stanie ich wytrącić z równowagi. Równowagi, emocjonalnej, somatycznej, energetycznej, duchowej W każdej chwili mają dostęp do swoich zasobów.

Zawsze wiedzą co zrobić i choć nie wiedzą jaki będzie ich kolejny ruch, wiedzą, że jakiś będzie. Przeciwnik im to podpowie, gdyż wiedzą, że mają to po prostu i zwyczajnie wyćwiczone. Mają kompetencje. Mają zasoby.

Czym są zasoby, zapytasz? Najkrócej, zasoby to Twoje kompetencje.

To twoja wiedza, twoje umiejętności. To zdolność do skorzystania z wiedzy i z umiejętności innych. To tworzenie nowych możliwości, tam gdzie innym wydaje się to niemożliwe.

Generalnie mistrzowie  to ludzie nienormalni i  idący mało uczęszczanym  lub w ogóle nieprzetartym szlakiem. To ludzie powtarzający te same czynności, aż do chwili kiedy  zrobią to dobrze.

To samo, ale nie tak samo.

To ludzie typu Wańka Wstańka.

Trzeba  wielu powtórzeń, by doskonalić umiejętności, i że każda powtórka  eliminuje błąd poprzedniego ruchu.

Japończycy wymyślili cudowne słowo i metodę,  Kajzen. Kupili technologię, po czym ją udoskonalali, cały czas udoskonalali, bo Kazein, to proces, który się nie kończy.

Widać więc, że oprócz powtórzeń potrzeba też uważności, a uważność to obserwacja siebie na bardzo wielu poziomach. Gurgijew, powtarzał  Uspieńskiemu, obserwuj siebie.

W NLP, taka postawa, określana jest pozycja obserwatora.

Cóż łatwiej powiedzieć trudniej wykonać, a jeszcze łatwiej zapomnieć, by stale obserwować siebie.

Jednak mój inny  serdeczny kolega znalazł na to skuteczne rozwiązanie. Powiedział, kup sobie kamerę i nagrywaj siebie. Nagrywaj siebie jak rozmawiasz z partnerką, partnerem.

Nagrywaj siebie w procesach, relacjach, umiejętnościach, które chcesz doskonalić.

Pewnie zdziwisz się, widząc na przykład siebie w rozmowie z partnerką i jak w zwolnionym tempie zauważasz moment wybuchu awantury, i dowiadujesz się, co ją wywołało, i jak już to odkryjesz, to możesz zmienić. Tak możesz zmieniać siebie, a dokładniej swoje zachowania.

Stopień zastosowania obserwacji siebie  przy pomocy kamery jest przeogromny. Dzisiaj, to niegdyś drogie narzędzie, jest praktycznie w każdym domu.

I zapewniam Ciebie, że

jest absolutnie jedną z najlepszych technik doskonalenia siebie. Prawdziwa, obiektywna obserwacja siebie.

To dzisiejsza technologia osiągania mistrzostwa.

Mistrzostwa, którego Tobie i sobie życzę, by…

ZOSTAĆ NAJKLEPSZYM SWOIM WYDANIEM!!!

P.s.
Nie koniec wakacji. Żartowałem. Całe życie to wakacje. Pomiędzy nie-życiem.

Oczywiście, kamerę kupiłem, sporo nagrywam i się z tego uczę.

Siedem pytań

Uwaga nie czytaj tego teksu jeżeli nie chcesz się zmienić. Ten tekst jest dla tych, którzy pragną kreować swoje życie.

Uznałem, że jest to bardzo istotna informacja dla Ciebie i jeżeli ją właściwie wykorzystasz  to będzie się działo. Oj, będzie się działo!
Koniecznie wydrukuj go i czytaj tak długo aż nauczysz się tych pytań na pamięć. Czytaj tak długo aż pytania staną się częścią Twojego życia i częścią Ciebie.
Czego z całego serca Tobie życzę.

SIEDEM PYTAŃ, KTÓRE MOGĄ ZMIENIĆ TWOJE ŻYCIE!
Sahar Bierman

Siedem pytań zostało stworzone po to, byś mógł uwolnić się od ograniczeń 3-wymiarowej rzeczywistości, byś mógł stworzyć swój świat zgodnie z własnym wyborem.

Fizyka kwantowa mówi nam o tym, że we wszechświecie przyszłość istnieje jako niezliczona liczba możliwości, zanim jeszcze zostaną one zaobserwowane. Te możliwości są następstwem działania fali. Tak jakby każda z nich była reprezentowana w formie wybrzuszenia się energii. Kiedy wybór zostanie dokonany, fala się załamuje. Pytanie wytwarza falę możliwości. A kiedy możliwość już zaistnieje, jedyne, co musisz zrobić, to po prostu wybrać.

Poniższe pytania mają szczególnie rozległy zasięg oraz dużą moc kreacji. Kiedy zadasz pytanie nie spodziewaj się natychmiastowej odpowiedzi, co oczywiście również może się zdarzyć. Czasami sam fakt zadania pytania już wywołuje zmiany. Zwróć uwagę na swoje sny i zauważ, co nagle pojawia się w twoim życiu. Mogą to być słowa książki, zdjęcie, wspomnienia itp., zadając, bowiem pytanie już przesuwamy energię. Zadawaj, więc pytania aż do tego momentu, kiedy nie będą ci one dłużej służyły.

1 CZY TA ENERGIA NALEŻY DO MNIE?

Podczas przesunięcia w Nową Energię częstotliwości zmieniają się radykalnie i gwałtownie. Kiedy planetarna wibracja jest wyższa czujesz się rozszerzony i błogi. Czujesz się wówczas jakbyś naprawdę już rozumiał, o co w tym wszystkim chodzi. Jesteś spokojny i zadowolony wiedząc, że wszystko obraca się na dobre. Kiedy jednak planeta osiąga niższą częstotliwość zaczynają się problemy. Stare, ograniczone wzorce, od których myślałeś, już się uwolniłeś, wróciły. Może to mieć miejsce na niwie mentalnej, emocjonalnej lub fizycznej. Wówczas czujesz się jakbyś już niczego nie rozumiał. Możesz czuć napięcie lub zmęczenie albo jedno i drugie. Wygląda, bowiem, że rzeczy nie mają się wcale dobrze. Możesz też wrócić z powrotem do starych nawyków. Możesz powiedzieć, „Och, nie, myślałem, że to już skończone, ale chyba nie miałem racji….znowu” Czy nie brzmi to znajomo?

Jesteś bardziej wrażliwą osobą niż myślisz. Nie tylko wyczuwasz częstotliwość przesunięć planety, ale także przechwytujesz myśli, emocje i fizyczne dolegliwości innych ludzi. Jest to wspaniała umiejętność będąca częścią natury istnienia w Nowej Energii. Problem jednak stanowi to, że podświadomie zdajesz sobie sprawę z istnienia tej energii i dopasowujesz ją do wzorca, który sam wyrażałeś w przeszłości oraz do tego, co odpowiadało jego częstotliwości! Stare wzorce mogą być negatywnymi emocjami, ograniczającymi myślami, bólem lub chorobą albo po prostu starymi nawykami, które już ci nie służą. Czujesz tę energię i myślisz, że jest ona twoją.

W ten sposób proces ten zachodził u mnie, kiedy cierpiałam na bóle w plecach. To był stary wzorzec, we mnie. Przez większość mego życia byłam ograniczona z powodu tego bólu, konkretnie rwy kulszowej. Ostatnio, ten problem zniknał. No dobrze, nie zniknął. Pracowałam bardzo ciężko oczyszczając programy i ucząc się bycia w harmonii z ciałem. Kiedy ból znowu powrócił najpierw zaczęłam osądzać siebie „Och, nie, dlaczego znowu to tworzę?” Wstrzymałam się jednak i zamiast tego zdecydowałam się spojrzeć na to z miejsca mojej rozszerzonej istoty. I wówczas zdałam sobie sprawę, że energie, które wyczuwałam, przekładałam na stare wzorce. Patrząc wewnątrz siebie zobaczyłam coś na kształt powiewu wiatru, który przenikał przeze mnie. Tylko, że ja zezwoliłam na coś więcej niż przenikanie. Miałam w ciele zaczepy, które łapały ten wiatr i w moim ciele go zakotwiczały. Zaistniało podobieństwo energii a ponieważ była ona podobna, uznałam ją za swoją.

Inny przykład dotyczy sytuacji, kiedy wpadłam w obsesję wspominania wszystkich strasznych (tak myślałam) rzeczy, które mój eks-małżonek zrobił przed i w czasie naszego rozwodu. Zanim zdałam sobie z tego sprawę, utknęłam w labiryncie dręczących mnie myśli. „Tę sprawę mam już dawno za sobą. Jak to się stało, że znowu w tym ugrzęzłam?” Wówczas zrozumiałam jedno. To, co odczuwałam nie należało do mnie. Wzorzec energii dopasował się do tego, czego kiedyś doświadczałam w trakcie dramatycznych wydarzeń i rozwodu. Ta energia była mi znajoma, więc wywołała podobną reakcję we mnie. Mój umysł wytworzył myśli odpowiadające tej energii.

Nie musisz odbierać tych wszystkich zewnętrznych energii. Będąc świadomym tego, co się dzieje będziesz w stanie odciąć się od reakcji na nią i tym samym mógł powstrzymać jej symptomy. Bądź uważny i kwestionuj wszystko, co czujesz i o czym myślisz. Zapytaj siebie, „Czy to jest moje?” Twoja wewnętrzna mądrość da ci odpowiedź. Możesz uzyskać odpowiedź wprost, przeprowadzić test lub skorzystać z kart. Jeżeli energia nie należy do ciebie zostanie ona zdemaskowana przez zadanie tego pytania. Powiedz te słowa ” Dziękuję za jej uświadomienie, ale ona nie należy do mnie. Niech przejdzie dalej” Użyj własnej wyobraźni, zniszcz swoje zaczepy, oddychaj i pozwól jej odejść. Ulga, jaką odczujesz może nie będzie natychmiastowa, ale daj sobie trochę czasu. Kontynuuj oddychanie i uwalnianie.

Oto ćwiczenie, które jest doskonałą praktyką w tym procesie.

Przejdź się na spacer w sąsiedztwie, tam gdzie żyją ludzie. W czasie spaceru zwróć uwagę na każdą myśl, emocję lub fizyczne odczucie i spytaj „Czy to jest moje?” Byłam zdumiona, kiedy sama tak zrobiłam. W pewnym momencie poczułam się smutna, natychmiast mój umysł odnalazł coś w moim życiu z powodu, czego mogłam poczuć się smutna. Uchwyciłam to jednak i spytałam, „Czy to jest moje?”. Odpowiedź brzmiała, „NIE”. „Pozwól temu odejść”, powiedziałam i smutek się ulotnił, tak po prostu. Później poczułam ból bioder, również nie mój, który też minął w ciągu kilku minut. Sytuacje tego rodzaju, w których właściwie nie było nic mojego, często miały miejsce!

Utrzymując logiczną świadomość tego procesu sądzę, że będziesz naprawdę zaskoczony jak mało twoich myśli, emocji i fizycznych reakcji naprawdę jest twoje!

2. CO BY BYŁO GDYBY ( )?

Wszystko, co zostało kiedykolwiek stworzone najpierw powstało w wyobraźni. Kiedy zadasz pytanie „ Co by było gdyby…?” wyobraź sobie jak byś się z tym czuł. Kiedy używasz zmysłu czucia by odebrać potencjalną rzeczywistość uruchamiasz część w tobie, która tworzy tę rzeczywistość. Skup swoją wyobraźnię na tym by wywołać inne, nowe wrażenie. To otworzy drogę fali energii by zamanifestować się w upragnionym skutku. Skupiając się na fizycznej manifestacji ograniczasz się tylko do tej opcji. TY chcesz mieć wszystkie opcje otwarte, nawet te, których nie jesteś sobie teraz wyobrazić.
Oto kilka przykładów:
Co by było gdyby…..
• Gdybym zawsze miał mnóstwo pieniędzy?
• Gdyby moje ciało zawsze wyglądało tak jak tego pragnę?
• (to jest nawet lepsze) Gdybym kochał ciało takie jakie jest?
• Gdybym odniósł wspaniały sukces?
• Gdybym wiedział jak się zachować w każdej sytuacji?
• Gdybym nie musiał się martwić o mojego syna (córkę, matkę, itd.)?
Jeżeli masz trudności wyobrażeniu uczucia, nie poddawaj się i kontynuuj zadawanie sobie stale tego pytania. Możesz zapytać, „ Co by było gdybym mógł sobie wyobrazić….?” Im więcej czasu spędzisz czując oczekiwany efekt, tym lepiej.

3.CO JEST POTRZEBNE, ABY…… ZAISTNIAŁO BEZ WYSIŁKU?

W Nowej Energii kreujemy rzeczywistość bez wysiłku. Kiedy chcesz by coś się wydarzyło ale nie jesteś pewien jak to zrobić, zadaj sobie to pytanie. Nie pytaj, “Co powinienem zrobić” lub, “Jaki jest następny krok?” Czy czujesz różnicę w energii tych dwóch pytań? Kiedy pytasz się co robić, nastawiasz się na tworzenie z wysiłkiem, w sposób linearny. „Co jest potrzebne?” jest zaproszeniem do pojawienia się skutku bez wysiłku i bez pracy a także zezwala przyjść tym możliwościom o których nawet nie myślałeś. To pytanie zaprasza wszechświat do udzielenia ci wsparcia w twojej kreacji.

4. CO JEST DOBREGO W TYM, ŻE CZEGOŚ NIE OTRZYMUJĘ?

Tak często koncentrujemy się na tym, co jest złe lub, co złego jest w danej sytuacji. Potem zaczynamy osądzać siebie lub innych za to, że się pomyliliśmy lub, że do tego dopuściliśmy. To, na czym skupiasz uwagę staje się większe. A więc pytanie, „Co dobrego jest w tym, że czegoś nie otrzymuję” koncentruje cię na tym, co dobre i nie wywołuje osądu. Pomyśl ile razy coś osądzaliście jako złe, np. utrata pracy. Kiedy spojrzysz na to z perspektywy czasu (być może po tym kiedy zdobędziesz lepszą pracę) zdasz sobie sprawę, że utrata pracy była właściwie pozytywna. Zadanie tego pytania przesuwa twoją uwagę a to zmienia twoje doświadczenie.

5. JAK JA TO STWORZYŁEM?

Kiedy pytasz „Jak ja to stworzyłem?” Pytasz swą świadomość o ten moment nieświadomości, kiedy powziąłeś decyzję, która doprowadziła cię do tego niezbyt dobrego rezultatu. Moja córka była chora na zapalenie ucha. Pewnego popołudnia ja zaczęłam czuć się źle, byłam naprawdę zmęczona i obolała. Spytałam „Jak ja to stworzyłam?” Pamiętałam, że moje ucho zaczęło mnie boleć wcześniej tego dnia i zdałam sobie wówczas sprawę z tego, że przejęłam na siebie ból i cierpienie mojej córki. Myślałam, że moje ciało będzie zdolne do uwolnienia się od choroby szybciej niż ona. Po sześciu dniach córka wcale nie czuła się lepiej. W pewnym momencie, już później, ja straciłam świadomość tej całej sytuacji, myślałam, bowiem o czymś zupełnie innym. W ciągu dwóch godzin ponownie poczułam się źle i zadając pytanie „Jak ja to stworzyłam?”, dotarłam do miejsca w swej nieświadomości z którego już byłam zdolna do od-tworzenia, odwrócenia tego procesu. Dobrą wiadomością było to, że obie wróciłyśmy szybko do zdrowia.

NIE PYTAJ, „DLACZEGO JA TO ZROBIŁEM?’ Kiedy pytasz, „dlaczego” Przenosi cię to z powrotem do pętli twych własnych porażek, które kiedykolwiek w przeszłości doświadczyłeś wraz z wszystkimi emocjami i osądami. DLACZEGO przywołuje to wszystko, np. osądy twojego obrażającego cię rodzica czy eks-małżonka, którzy jak sam wierzysz, uświadamiają ci, że robisz te wszystkie głupie rzeczy. Te utrwalone reakcje ograniczają rzeczywistość w twojej obecnej sytuacji. Zamiast pytać, więc „Dlaczego”, zapytałam, ”Jak to się zaczęło, jakie było źródło tworzenia tego doświadczenia”?

6. CO TO MIAŁOBY ZNACZYĆ GDYBY NIE CHODZIŁO O BÓL?

Zastosuj to pytanie po tym jak zapytasz „Czy to jest moje?”, kiedy twoje samopoczucie nie uległo zmianie. Doświadczenie bólu polega na interpretacji czucia nadchodzących informacji. To pytanie daje ci, więc możliwość odmiennej interpretacji. Ból może się pojawić wówczas, jeżeli jest coś, co twoja istota próbuje ci zakomunikować a ty jej nie słuchasz. Emocje również mogą być tłumaczone jako ból.

7. JAK MOŻE BYĆ JESZCZE LEPIEJ NIŻ TERAZ?

Powiedz tak, kiedy dzieje się cokolwiek, co ci się podoba. Jeżeli znajdziesz jakieś pieniądze „Jak może być jeszcze lepiej niż teraz?” Jeżeli kelner przyniesie ci przepyszny deser za darmo, ”Jak może być jeszcze lepiej niż teraz?”.
Kobieta znalazła grosz na ziemi. Spytała, „Jak może być jeszcze lepiej niż teraz?” Wkrótce potem znalazła 10zł na tylnim siedzeniu taksówki i spytała, „Jak może być jeszcze lepiej niż teraz?”. Lśniący przedmiot w studzience ulicznej przykuł jej uwagę. Była to diamentowa bransoletka. Niestety kobieta wówczas powiedziała. “Lepiej być nie może”! I nie było.

Powiedz “Jak może być jeszcze lepiej niż teraz?”, kiedy dzieje się cokolwiek, czego nie lubisz, co ci się nie podoba. Jeżeli złapiesz gumę w kole samochodu, ”Jak może być jeszcze lepiej niż teraz?” Jeżeli twoje dziecko ma kłopoty w szkole… „Jak może być jeszcze lepiej niż teraz?” Jest to zaproszenie wszechświata by ci pokazał jak może być lepiej.

Jeżeli nie wiesz, jakie zadać pytanie… spróbuj tego:
O CO BYM SIĘ ZAPYTAŁ GDYBYM WIEDZIAŁ, O CO PYTAĆ?
To może brzmieć niemądrze, ale prawdopodobnie jest to najlepsze pytanie ze wszystkich!

Systematyczne zadawanie tych pytań zmieni twoją rzeczywistość. Oto wielka tajemnica. „Sami to wszystko tworzymy!”. My stworzyliśmy tę grę życia na Ziemi. My kontynuujemy tę kreację codziennie. Dlaczego więc nie zrobić tego w sposób, jaki nam odpowiada? Dlaczego nie mamy mieć z tego radości i bawić się tym?
Jak by to było gdybyś mógł stworzyć wszystko cokolwiek sobie wymarzysz?
Żródło: Internet