To COŚ

Jest bezpłciowe.
Zwie się Coś.
Bezimienne, niczym Oni.
Jakby Ktoś.

Drżące całe, szlochające,
Przestawione, przełożone,
Podzielone, pomnożone,
Przemęczone, wystraszone.
Odrzucone.

Silne – swoją bezwzględnością.
Mocne – własną niemożnością.
Chaotyczne – bezradnością.

Jego Wola – bez znaczenia, bo
Jej nie ma.

*

Przeszłości dziedziczonym śladem,

Z tajemnicą, ku przyszłości zmierzam.

W pogoni za Mitem, marzeniami  kroczę

I broczę, krwi władzy – Ideą.

*

Wiatr mnie owiał,
Deszcz zamoczył.
W rzece Czasu Pędzącego
Zegar stanął, rozkruszyło lustro.
Dzisiaj życia się nie lękam.
Żyję wtedy, gdy współczuję,

Współpracuje, wspieram – widzę.

Nie, gdy pełzam i się żalę,
Nie gdy błagam, nie, gdy klękam.

 

*

Powoli,

Stopniami,

Jak drogą do nieba,

W świecie moim – wolnym,
Mocą zaistniałej Woli,
Inny obraz się rodzi:
Barwny, żywy – cichy i spokojny.

To Coś, jak Wir – Teraz.
A moje odrodzenie
Istotą Największego Daru,

Matki zrodzonej z Miłości.

I Ja, z jej Córką w parze.
Ona ze mną: Przyjaciółką
Kochanką, Partnerką i Mężatką,

Moją odpowiedzią…

*

Cudów – cud.

Z ciszy Punktu Zero

Uwolniony trud.

My!

Związek: Ciał, Słów i Dusz.

Małżeństwem – nie za karę, ale

W życia Darze.

Drzewo

Rosło Drzewo. Samotnie. Obok przechadzał się Mędrzec. Kiedy się do Drzewa zbliżył, te zaczęło ujadać. Skamleć, wrzeszczeć i skowyczeć. Walczyć i rozkazywać. Każda gałąź miała coś innego do powiedzenia. Każdy liść o coś innego do drugiego miał uzasadniony żal i osobistą pretensję. Ale Mędrzec tego nie zauważał. Pozostawał spokojny, bezstronny i nieludzki. Jednak Drzewo dalej krzyczało w swojej samotności. Wówczas Mędrzec, życzliwym będąc, zbliżył się do Drzewa. Pogłaskał jego pień. Dotknął czule  liści i gałęzi. A  jego obecność, i to co w niej było, sprawiła,  że   Drzewo się uspokoiło. Odtąd w ciszy stało radosne i zadziwione. Takiego jeszcze siebie nie poznało, więc doznawało.

Duże i Małe

Było sobie Duże oraz było Małe. Obok siebie wzajemnie egzystowały. I był Ten, który wszystko widział. Nie wtrącał się, gdyż nie mógł; czekał, aż Duże  i Małe wzajemnie siebie  zauważą. Niestety Duże i Małe istniały w ukryciu. A do tego były co nieco zanieczyszczone. Każde na swój indywidualny i niepowtarzalny sposób.

I Duże, i te Małe przypominały bańki mydlane, czyli w swej formie i kształcie istniały sferyczne. Tworzyły kulę z indywidualną, zawartą w sobie treścią. Ich esencje zawierały  znaną i nie znaną im samym tożsamość. Co oznaczało, że same  nie były w pełni i do końca siebie  świadome. Ich samoświadomość pozostawała nieodgadniona. Zawsze istniało coś czego jeszcze nie widzieli. Być może dlatego, by wzajemnie poznać i zobaczyć siebie  – „przypadkiem”  wyszły sobie naprzeciw.

Duże ze swojego wnętrza spojrzało na Małe i zobaczyło, że tak naprawdę Małe wcale małym nie było. Natomiast kiedy Małe patrzało na Duże, to Duże wydawało mu się takie atrakcyjne; wielkie i godne zaszczytu. Spojrzenie zawierało  nieokiełznane pragnienie; było potrzebą uniżenia, adoracją; uwielbieniem  chwały; Drogą do Sławy.

Z czasem, Małe powolutku zaczęło się do Dużego zbliżać. Wszak Duże było takie pociągające. Jednak czym było bliżej Dużego, tym bardziej się go bało. Przecież, Duże było takie duże, a Małe takie małe.

Bez wątpienia ich relacja pozostawała wiele do życzenia. Nie była przyjazna. Dlatego wspólnie poprosili o właściwe rozwiązanie dla obojga. A ich prośba wyglądała, mniej więcej tak:

– Proszę, prosimy – zreflektowało się i Małe, i Duże; prosimy by słowa „boję się” i wszystko to, co się za nimi kryje, przestało istnieć. Niech, zwyczajnie, stracą na swoim znaczeniu.

Ich prośba została wysłuchana przez Tego, który wszystko widział, sporo wiedział i dużo mógł. I wtedy zdarzył się Cud. Nagle Duże zobaczyło, że samo w sobie zawiera Małe. Wówczas Małe  stwierdziło, że już niczego nie pragnęło; nie miało nawet ochoty  zbliżyć się do Dużego, ani o tym wspominać, pisać czy też w inny sposób rozpowiadać. Bez wątpienia, Duże straciło na swojej atrakcyjności. Dzięki temu zabiegowi Duże, stało się normalne, choć nadal było duże.

Wyraźnie na jakimś subtelnym poziomie dialogu, Duże i Małe dogadały się. Przy okazji ustaliły strefę wzajemnej ciszy czyli najlepszą dla obojga, przyjazną odległość, z którą się najlepiej same w sobie czuły. Tak dla Dużego i Małego jednocześnie nastała zasłużona Wolność. Oba odnalazły własną naturalną Przestrzeń, która była, owszem wspólna, ale  stało się  jasnym jak słońce, że miejsca, niczym powietrza, starczało dla Trojga. A kiedy wzajemna relacja się umocniła,  Duże spojrzało na jeszcze Większe i zauważyło, że się z tym Większym bez problemu łączyło- tym samym stając się jeszcze większym. To Największe, zrodzone z Dużego, było większe od Dużego Poprzedniego, w którym to Małe wcale już małym nie było.

Tak, to Duże i to Małe w spokoju i ciszy jednym stali domku. I żadne nie wadziło Nikomu – nawet Małemu – Poprzedniemu. Od TERAZ  pozostawało do niego neutralne i bezstronne; a wtedy nawet Małe, samo i na własną rękę, podążyło ku wieczności; by stać się jeszcze mniejszym i najmniejszym.  Zresztą w takim samym stopniu jak Duże jeszcze Większym.

Życzmy im obojgu szczęścia w pokoju. Któż kto wie, może kiedyś, i gdzieś, raz jeszcze się spotkają w miłości – jak to, co Najmniejsze z tym, co Największe. Tak, tak, przywództwo to nie kwestia Wielkości, tylko Zrozumienia.

Skuteczny coaching

Najlepszy coach to taki, którego nie widać.
Najlepszy coaching wtedy, kiedy powiesz,

Sam to osiągnąłem.

Oglądałeś w lesie sosny,
I wiesz jak wygląda las sosnowy.
Drzewa blisko siebie,
Szybko pną się w górę,
W poszukiwaniu światła.

Rosną równo.
Wszystkie do siebie podobne.
Wątłe, anorektyczne.
Wydają się krzyczeć
Same to osiągnęłyśmy.
W wyścigu życia na deski.

A widziałeś samotną sosnę,
Na lasu skraju.
Rośnie bez ograniczeń przestrzeni.
Wolna i pełna fantazji tworzenia siebie.

Majestatyczna, olbrzymia
Pełna harmonii i piękna.
Mocna i niezależna.
Też, sama to osiągnęła.
I jest pod ochroną.

Dobry coaching stwarza właśnie
taką przestrzeń dla Twojego rozwoju.

Byś odkrył swój pełny,
galaktyczny potencjał.

Andrzej Mariusz Hanisz

Jeszcze raz zapraszam na seminarium poświęcone coachingowi.
Będzie o istocie coachingu i pokaz coachingu na żywo dla odważnych.
Organizator ; ASBIRO
Miejsce ; Warszawa Uczelnia Łazarskiego ul. Świerkowa 43 sala 132
Czas ; 12.12.2010r. godzina 10 do 13 30